czwartek, 16 listopada 2017

Babeczki cynamonowe z miechunką

Zostało mi jeszcze kilka owoców miechunki pomidorowej, spotykanej też pod nazwą rodzynek brazylijski. Choć po prawdzie są to dwie różne odmiany miechunki, obydwie wykorzystywane kulinarnie - Physalis philadelphica i Physalis peruviana. Owoce mają specyficzny słodko - kwaśny smak. Według mnie na surowo są takie sobie, ale za to upieczone są pyszne. Natomiast samą roślinę uprawia się jak pomidora,  znosi nawet trochę gorsze warunki glebowe. Jako ciekawostkę powiem, że wszystkie odmiany miechunki są jadalne, jednak te bardziej ozdobne (o czerwonych osłonkach) nie są już tak smaczne.

Kiedyś Ankha na swoim blogu wspomniała o babeczkach z miechunką, więc ją posiałam w tym roku właśnie z myślą o babeczkach. Ponieważ na surowo nie przypadła mi do gustu. I przyznam - warto było :)

Poniżej przepis, który znalazłam w internecie. To był przepis na babeczki z pokrojonym jabłkiem, które zastąpiłam miechunką  Link. Na mój gust następnym razem dodam tylko pół łyżeczki cynamonu i trochę mniej cukru. Jeszcze kilka miechunek mi zostało ;)

Składniki:
250 g mąki
150 g cukru
1 łyżka cukru waniliowego (ja użyłam pomarańczowego, bardziej mi pasuje do jabłka i cynamonu)
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu

125 ml mleka
100 g masła (przed dodaniem roztopić)
2 jajka
2 łyżki miodu
2 jabłka ( podobna ilość pokrojonej w połówki i ćwiartki miechunek)

Najpierw mieszamy suche składniki w misce, potem w drugiej misce miksujemy mokre składniki. Można zamienić kolejność, jak kto woli ;) Następnie do "mokrej miski" dodajemy sypkie składniki i miksujemy na gładko do konsystencji gęstej śmietany. Na koniec dodajemy pokrojoną miechunkę i mieszamy łyżką. Wykładamy do foremek i pieczemy w temperaturze 190 stopni przez 25 minut. Gotowość ciasta można sprawdzić patyczkiem do szaszłyków lub wykałaczką.

Jeśli macie jakieś sprawdzone przepisy na swoje ulubione babeczki/muffiny to podzielcie się w komentarzu. Chętnie wypróbuję ;)

Miechunka pomidorowa, czyli  Physalis philadelphica





wtorek, 31 października 2017

Co jeszcze udało się zrobić

W poprzednim poście pochwaliłam się plonami, ale przecież plony to nie wszystko ;) To co się zaplanowało na ten rok, to udało się już ukończyć. Chodzi mi o prace grządkowe i remontowe.

Pamiętacie moje grządki z  kwiatami, które w sam raz nadadzą się na późniejsze obsadzenia rabat. Część z nich może też zostanie tam gdzie rosną, głównie zioła, z które mam zamiar zbierać i suszyć. Od jakiegoś czasu noszę się też z zamiarem sprzedawania sadzonek bylin kopanych z gruntu.
Niektóre kwiaty nawet zakwitły w pierwszym roku.

Chaber austriacki

Chaber austriacki


Krwawnik pospolity o kolorowych kwiatach

Jeżówka purpurowa

Melisa lekarska

Aparat uznał, że lepszym modelem jest kiciuś niż hyzop ;)

Jedna z naszykowanych rabatek, świeżo po obsadzeniu roślinkami sianymi w lipcu do doniczek. Jeszcze myślę nad tym jak tu wyeksponować ładniej drobniejsze kamienie, aby w trawie nie znikły.




Z "grubszych" prac udało nam się naszykować samodzielny pokój dla gości, ocieplić dwie tylne ściany, zamontować rynny  oraz zrobić przydomową oczyszczalnię.

Ta ściana domu była w najgorszym stanie, nie była docieplona elewacją drewnianą (tą na czerwono pomalowaną), ale przykryta linoleum ... Kilka miesięcy odkrycia, osuszenia i można było się nią zająć.





Jak widać na zdjęciach najpierw poszły kantówki, potem wełna mineralna, folia paro-przepuszczalna i deski elewacyjne. Wszystko sami robiliśmy, z drobną pomocą przy niektórych pracach mojego taty i teścia ;) Jedynie do oczyszczalni przyjechała firma.


Macie może pomysł na tą górkę piachu?
Podczas montażu można było zauważyć dokładnie jakie mamy warstwy gleby. Piach, piach i jeszcze raz piach, piękny żółciutki :D Chociaż bliżej domu trochę grubsza warstwa ładnej i ciemnej ziemi :)


Trochę dalej jak widać warstwa ciemnej gleby ma może z 20-30 cm.

Wracając jeszcze do ogrodowej części wpisu, ale już jesiennego, to udało nam się posadzić 30 borówek oraz po 2-3 sztuki jabłoni, gruszy, brzoskwini i morelę. Obecnie z drzewek owocowych mamy tylko śliwę węgierkę oraz jakieś odmiany wiśni, które jednak sobie w tej glebie nie radzą. Trzeba będzie pomyśleć o dokupieniu odmiany wiśni o mniejszych wymaganiach.

5 odmian po 6 sztuk, zobaczymy które najlepiej będą rosły. Kwaśna ziemia jest idealna dla borówek, jedynym problem w naszym wypadku może być odpowiednie utrzymanie wilgotności w glebie. Widać małe górki, powstały one po wykopaniu dołka pod sadzonkę, w dołek daliśmy wymieszany z częścią ziemi kwaśny torf, aby wzbogacić w coś co przede wszystkim będzie zatrzymywać wilgoć w głębszych warstwach.

W trakcie ściółkowania trocinami sosnowymi oraz gałązkami sosnowymi.


I drzewko czeka też na ściółkę :) Na piaszczystej glebie ściółka to podstawa, ten rok dokładnie nam to pokazał, tam gdzie zdołaliśmy dać ściółkę plony były obfitsze.


poniedziałek, 23 października 2017

Plony tego roku

Witajcie, dawno nie pisałam, a lato zdążyło już minąć. Nadeszła już jesień, która w tym roku deszczowa. Ma to swoje plusy i minusy, jednak wolę skupić się na plusach, np. tym że deszcz pozwolił ładnie dojrzeć owocom i warzywom, które trochę się męczyły w suchym sierpniu.

Tegoroczne lato wspominam jako ciepłe i słoneczne, mimo że w lipcu było trochę chłodnych dni.

Plony w tym roku okazały się zaskakująco dobre. To był pierwszy rok na nowej działce, chyba muszę bardziej uwierzyć w możliwości swojej piaszczystej gleby, a także w naturalne metody uprawy. Bo muszę przyznać, że miałam kilka chwil zwątpienia czy doczekam się w tym roku własnych warzyw i owoców i czy rzeczywiście zrobiłam wszystko tak jak należy. Co prawda nie wszystko poszło zgodnie z oczekiwaniami, jednak jestem zadowolona z tego roku. Wiele rzeczy udało się zrobić tak jak trzeba i uzyskane efekty są dla mnie motywacją dla dalszych działań.

Zacznijmy od pomidorów. Wiosna była kapryśna, duże przymrozki pod koniec kwietnia. Jednak pomidorki dały radę, mimo że zaczęły owocować dopiero na przełomie lipca i sierpnia. Konstrukcja tunelu też się sprawdziła, dzisiaj będę zbierać ostatnie sztuki. Przymrozki do -7 stopni w naszym tunelu pomidorom niestraszne - głównie zasługa murowanej ściany od północnej strony.
W większości odmiany koktajlowe:




Blach Cherry

Biała Śnieżka

Black Cherry

Hellsing

Orange pear - ta odmiana wydała najmniej owoców spośród tych, które miałam, możliwe że powinnam była inaczej poprowadzić pędy. Pozostałe odmiany pozawiązywały dorodne grona.

Biała Śnieżka

Sungold Select
Codzienna porcja pomidorków przez kilka tygodni, aż do dnia dzisiejszego. W większość dni jednak mieściły się w talerzyku ;)


Było też kilka krzaczków zwykłych pomidorów pod folią i w gruncie, czerwony Bohun i Lubań oraz biały White Beauty:






Fioletowe ziemniaczki, które dostałam od Bazylii również zaskoczyły mnie swoim plonem. Myślałam, że niewiele z nich będzie, gdyż sierpniowa susza dała im się we znaki.

Pierwsze zdjęcie na tym blogu, na którym jestem! ;) Z przodu ziemniaczki, potem dynie i kukurydza. Pomiędzy ziemniakami a dynią jest tez fasolka, ale na zdjęciu dostrzec się jej nie da. Trzeba pamiętać, że dynie i ziemniaki nie są zgodnymi sąsiadami i odstęp między nimi jest zalecany.



Dla porównania z "normalnymi" ziemniakami, po ugotowaniu nieco blakną i w smaku odróżnić się ich nie da.

Dyniowe zbiory tuż przed pierwszym przymrozkiem:



Ten rok okazał się też bardzo obfity w wszelakiego rodzaju grzyby. Zapasy marynat i solanek porobione. Trochę też ususzyłam, szczególnie borowiki i kozaki.


Opieńki

W większości maślaczki.

Oraz ogrom pięknych borowików tego roku.

Do udanych liściowych, oprócz wiosennej sałaty zaliczyć też trzeba buraka liściowego oraz pierwszy raz przeze mnie uprawianą kapustę pekińską. Zwykła kapusta też mi wyrosła, ale główek nie zawiązała - mimo to jej liście nadal okazały się idealne do potraw z kociołka.



Ostatecznie ładne główki się zawiązały. Siana była w lipcu, zebrana w październiku.

Innych warzyw i owoców też mieliśmy, jednak nie tak obfite, więc nie za bardzo jest się czym chwalić. Ogólnie przez duże jak na kwietniowe przymrozki owoców było tylko na spróbowanie - wiśnie, porzeczki, truskawki, maliny. Nawet jagody w lesie przemarzły podczas kwitnienia wiosną.
Mieliśmy więc jeszcze trochę marchewki, szparagów, szpinaku nowozelandzkiego oraz trochę bobu, groszku i fasolki.

Pozdrawiam Was jesiennie i dziękuję, że zajrzeliście tutaj po tak długiej przerwie :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...