poniedziałek, 10 lutego 2020

Tworzenie kadzideł - nowa pasja

Już prawie rok temu na pewnym magicznym spotkaniu przemówiła do mnie Natura, zapraszając ponownie do świata dymu i zapachu. Wzmianki o kadzidłach możemy znaleźć w najdalszej dostępnej nam historii, w bardzo wielu kręgach kulturowych na całym globie. Są to wszelkiego rodzaju naturalne części roślin takie jak żywice, liście, pędy, kwiaty, nasiona, owoce, kora, korzenie, drewno. Stosowano je w celach zarówno zdrowotnych jak i ceremonialnych. Nawet najnowsze badania wykazują na przykład iż dym z białej szałwii w ponad 90% zmniejsza liczbę unoszących się w powietrzu bakterii. W wielu dawnych i koczowniczych kulturach zamiast kąpieli stosowano odymianie, aby zachować zdrowie, szczególnie w mroźnym klimacie, gdzie warunki do częstych kąpieli bywały bardzo utrudnione i niewskazane.

Prawdziwe i tradycyjne kadzidła to moc darów natury, współpraca z Przyrodą, zarówno uznana przez współczesnych badaczy, jak i od dawien dawna znana wiedźmom i szamanom, kapłankom/kapłanom różnych wierzeń i religii.
Obecnie w Polsce jest już bardzo duży wybór naturalnych i tradycyjnych kadzideł, z potwierdzonych źródeł i zaufanych marek. Te kadzidła są nieco droższe od popularnych kadzidełek, u których trudno dopatrzeć się składu (czy nawet go zrozumieć), a u których są stosowane niestety substancje szkodzące zdrowiu takie jak sztuczne aromaty czy substancje poprawiające sztucznie strukturę i jakość spalania. Odpowiedni aromat i dym można całkowicie uzyskać dzięki naturalnym surowcom roślinnym. Na szczęście istnieje też wiele firm, które dbają o jakość swoich produktów :)

W Japońskich tradycjach istnieją nawet kadzidlane ceremonie, coś na wzór ceremonii herbacianych. Jedynie różnicą jest nie delektowaniem się smakiem napoju, a aromatem kadzidła.




Kadzidła można też samemu z łatwością zrobić w domowych warunkach dobierając ich skład wedle własnych potrzeb duchowych, magicznych czy po prostu upodobań zapachowych.

Moje pierwsze ozdobniejsze kadzidła w pęczkach, tuż przed suszeniem.

Kto rozpoznaje użyte do kadzideł zioła?

Różne rodzaje kadzideł - między innymi z bylicy, wiesiołka, melisy, pięciornika, liści kasztanowca, orzecha włoskiego.

Kadzidło z bylicy piołun z bliska ;) 
Ze sproszkowanych ziół zostały ulepione wygodne w użyciu stożki.

Zbierana w pobliskim lesie żywica sosnowa :)

Mój ulubiony sposób wydobywania aromatów z żywic - kominek zapachowy taki jak na olejki.

Ciąg dalszy nastąpi ;)



poniedziałek, 3 lutego 2020

Olej, gliceryd i maść z żywokostu

Żywokost to bardzo cenna roślina, warto mieć ją w swojej apteczce. Teraz jest najlepszy czas na zbieranie i przetwarzanie korzenia. Pod wpływem niskich temperatur żywokost wytwarza najwięcej dobroczynnych substancji, dodatkowo skupiają się one tylko w korzeniu, kiedy nie ma liści i kwiatów.
Żywokost stosowany zewnętrznie przynosi ulgę we wszelkiego rodzaju stłuczeniach, zwichnięciach, siniakach, obtarciach, obrzękach, żylakach, odmrożeniach, naciągnięciach mięśni, bólach pochodzenia nerwowego. Miazgę z korzenia żywokostu stosowano w dawniejszych czasach również przy leczeniu złamań kości.



Tak wygląda świeżo wykopany korzeń żywokostu. Jak widać roślina zaczęła już wypuszczać liście, bez problemu można było rozpoznać miejsce kopania :)


Najlepszym surowcem do przetwarzania jest świeży korzeń, choć można też użyć suszonego. Często zalecane jest robienie octu, nalewki i glicerydu. Są też przepisy na bazie oleju, jednak niewiele cennych substancji przechodzi do tłuszczy. Jednak na bazie tłuszczy jest wiele przepisów pochodzących z medycyny ludowej, nowe badania cały czas powstają, nie wszystko jest jeszcze znane nauce.
Można też w razie potrzeby używać w ciągu całego roku świeżych liści i korzenia, robiąc z nich okłady w razie potrzeby. Wystarczy liście lub korzeń rozdrobnić i zrobić coś w rodzaju papki, którą nakładamy na chore lub zranione miejsce.

Przydatne linki, z których możecie poszerzyć swoją wiedzę na temat żywokostu, i z których zostały zaczerpnięte przepisy :)
https://rozanski.li/769/symphytum-zywokost/ 
http://ziolowawyspa.pl/koniec-boli-kregoslupa/
http://www.luskiewnik.eu/fitoterapia3.htm 
https://agnieszkamaciag.pl/zywokost/


Olej żywokostowy:
1 szklanka świeżych lub suchych rozdrobnionych korzeni 
300 ml oleju

Drobno zmielony korzeń zwilż alkoholem (Nie polecam blenderów i innych urządzeń gdzie mogą pojawić się problemy z domyciem, korzeń jest bardzo śluzowaty i lepiący. Przy okazji - śluz działa na dłonie niczym leczniczy kompres. Po kontakcie z nim skóra staje się gładka i miękka.). Odczekaj kilkanaście- kilkadziesiąt minut do naciągnięcia, a następnie zalej gorącym olejem o temperaturze 60 stopni - jak nie macie jak sprawdzić lepiej niech będzie bardziej gorący niż za chłodny. Zakręć szczelnie i odstaw na 14 dni w ciemne miejsce. Raz dziennie potrząsaj słoikiem. Po 14 dniach można odcedzić.
  

Jest też szybka metoda przygotowania oleju, trwa ona 3 dni. Umieszcza się przygotowany powyżej olej w kąpieli wodnej codziennie na godzinę czasu przez 3 dni. Pomiędzy kolejnymi podgrzewaniami przechowywać w ciemnym miejscu, a na koniec przefiltrować.

Moim ulubionym olejem do różnych maceratów jest olej z pestek winogron - stosowany sam bardzo ładnie po kilku minutach wchłania się na skórze, nie pozostawiając uczucia tłustego filmu. Jednak można używać dowolnego oleju, pamiętając, że rafinowane mają dłuższą datę przydatności, ale to już kwestia co komu odpowiada ;) 


Gliceryd:
1/2 szklanki korzenia zalewamy 300 g gliceryny, czekamy 3-4 tygodnie, odcedzamy i gotowe. W tracie od czasu do czasu mieszamy i trzymamy w ciemnym miejscu tak jak i przy oleju.


Zarówno olej jak i gliceryd są gotowymi produktami do stosowania, ale można też pokusić się o zrobienie maści, wygodnej w użyciu ;) Każdy może stosować taką formę jaką lubi.

Maść:
1 łyżka oleju żywokostowego
1 łyżka wyciągu glicerynowego
60 g podłoże maściowe - może być wosk pszczeli, lanolina, maść z witaminą A, tranowa lub gotowe maści Linomag, Alantan

Sposób przyrządzenia maści żywokostowej: do moździerza umieszczonego na gorącej maszynce elektrycznej włożyć podłoże maściowe i gdy ulegnie ono rozpuszczeniu - wlać do moździerza olej żywokostowy wymieszany z proszkiem żywokostowym i wymieszać. Następnie wlać glicerynowy wyciąg żywokostowy i ucierać składniki aż utworzą jednolitą masę, stale podgrzewając. Maść przechowywać w zimnym miejscu i szczelnie zamkniętą. Chore miejsca pokrywać nią 3 razy dz. Jeżeli chcemy maść żywokostową używać do natłuszczania warg i skóry (jako naturalny kosmetyk) to nie dodajemy proszku żywokostowego podczas jej produkcji.
Zamiast moździerza i maszynki elektrycznej można połączyć i wymieszać składniki w kąpieli wodnej ;)











poniedziałek, 27 stycznia 2020

Jak zbudować kurnik ;)

Gospodarstwo to też i zwierzęta, dlatego również znalazło się i u nas miejsce na niewielki kurnik, w sam raz na nasze potrzeby. Wcześniej stała tam szopka, jednak jej konstrukcja była przepróchniała i jedynym wyjściem było postawienie jej od nowa na tym fundamencie co już był. Przy okazji można było bardziej zaplanować co i jak. W tym miejscu odsyłam też do moich poprzednich wpisów dotyczących budowy kurnika i wybiegu, gdzie uwzględniłam różne potrzebne parametry i wymiary. Znajdują się one w etykiecie - "Praktycznie o moim chowie i hodowli zwierząt"

Znalazło się miejsce na okna, co jest ważne, jeśli są dni, gdzie lepiej nie wypuszczać kur na wybieg. Jako pokrycie dachu zastosowaliśmy onduline, która jest miękka w porównaniu do blachy - dzięki czemu nie ma zbyt dużego nasilenia hałasu, kiedy pada deszcz. Zwierzęta są wtedy spokojniejsze.



Wyjście na wybieg, otwiera się je od strony wybiegu - obecnie są jednak zawiasy i otwierane są na bok, kury urządzały sobie posiadówki ;)

Dawne drzwi wejściowe do domu teraz mają nowe życie - wystarczą nowe zawiasy i proste zamknięcie na haczyki od zewnątrz i od wewnątrz, kiedy wchodzi się do środka i nie chce się zostawić kurom okazji do ucieczki



Daszek tego typu to podstawa, jeśli nie chce się mieć do zeskrobywania co jakiś czas kurzych odchodów - po prostu nie mają gdzie zasiąść, ześlizgują się ;)








Jak widać na zdjęciach wybieg został podzielony na 2 części i kiedy rośliny urosły odpowiednio, kurki zostały na drugą część puszczone. Ogrodzony wybieg jest u nas konieczny ze względu na drapieżniki żyjące tuż obok w lesie - lisy, borsuki oraz jastrzębie i inne drapieżne ptaki. W tym roku dodatkowo planujemy zabezpieczyć górę wybiegu. Gałązki sosnowe i roślinność wokół siatki bardzo dobrze sprawdziła się jako maskowanie przed lisami, które skusiły się tylko u sąsiadów na luźno latające po podwórku i poza nim kury. Jednak i u nas było kilka strat, ale przy latających atakach od góry. Często kury używały jako szybkiego schronienia malin rosnących przy ścianie, jednak nie zawsze było to wystarczające.


piątek, 24 stycznia 2020

Przestrzeń Marzeniami Malowana

Stało się coś nad czym zastanawiałam się już od dłuższego czasu, czyli założyłam konto na facebooku i instagramie. Będą to konta, które mają nawzajem uzupełniać się z blogiem. Jak już zauważyliście na blogu była bardzo długa przerwa, jednak życie toczyło się nadal, często nie mając wystarczająco czasu i siły na "sklecenie" rozsądnego wpisu tutaj. A zmienienie formy bloga tylko na zdjęcia bez odpowiedniej treści zbytnio mi nie pasowało, lubię tutaj umieszczać coś w rodzaju podsumowania dłuższego okresu czasu i działań. Natomiast po przez powyższe 2 konta będę mogła połączyć różne swoje zamierzenia, mogąc regularnie dzielić się swoimi działaniami i inspiracjami na nowe sposoby :)

Będzie nie tylko ogrodowo, ale również i magicznie. Będzie o prostym życiu na wsi i w zgodzie z Przyrodą, o tym że warto marzyć i marzenia spełniać :) O Magii codzienności w Marzeniach zawartej, o tym czym moje życie jest wypełnione i co mnie inspiruje.

Zapraszam do obserwacji, już niedługo pojawią się nowe treści :)


Przestrzeń Marzeniami Malowana

Instagram - tutaj planuję głównie zdjęcia kwiatów oraz roślin





czwartek, 23 stycznia 2020

Migawki roku 2019

Wśród różnych prac i zadań w 2019 roku było też sporo remontów. Remontujemy z wolna sami, coraz bardziej dostosowując wszystko wokół do własnych potrzeb :)

Zaczęło się wczesną wiosną, od płotu, który był już dosyć przepróchniały. Dodatkowo widoczne na zdjęciu winogrono zyskało nową podporę, a  po przycięciu, pięknie owocowało. Za nowy płot posłużyły odrzuty z tartaku, które są dosyć tanie, trzeba było tylko samemu zdjąć z nich korę.







Skoro zaczęłam od wczesnej wiosny, to wspomnę też o pięknych cebulach od Lily Garden. Bardzo polecam ten sklep internetowy - przysyłają duże i zdrowe cebule, już drugi rok od nich zamawiam, wszystkie odmiany zgadzają się z przedstawionymi w ofercie :)






Remonty dotyczyły też pomieszczeń użytkowych - mamy urządzone miejsce do suszenia ziół, przechowywania różnych akcesoriów ogrodniczych i narzędzi ogrodniczych oraz warsztat dla męża.

Stary spichlerz służy teraz za naturalną suszarnię


Przed

Po - teraz trzymam tam puste słoiki, nasiona i inne drobne akcesoria

Poniżej pomieszczenie zostało odświeżone różnymi resztkami farb, może trochę dziwnie to wygląda, ale nic się u nas nie marnuje ;)




Również i w domu co nieco pozmieniało się, na schodach cementowych deski zastąpiliśmy płytkami wyglądającymi jak deski ;) Jest to znacznie trwalsze rozwiązanie, nic nie odkształca się od wilgoci i nie trzeba co roku na nowo malować. Nasza kuchnia zyskała też nową podłogę.


Tuż po zafugowaniu




Wokół pieca płytki wyglądające jak deski ;)


I na koniec jeszcze kilka ogrodowych wspominek. Było mnóstwo kwiatów, akurat ich zdjęć mam najwięcej na dysku z całego roku :P
Z warzyw udały nam się bardzo dobrze dynie. Innych plonów było trochę, po części po przez dużą suszę. Za to było sporo nowych nasadzeń, głównie ziół, kilkaset wyhodowanych od nasionka sadzonek.

Niektóre już kwitły w pierwszym roku. Możliwe, że kolejne moje posty będą już bardziej tematyczne i praktyczne - od czegoś trzeba było zacząć po tak długiej mojej nieobecności tutaj ;)

Już za chwilę znowu takie widoki ;)

Posłonek, dobrze znoszący susze, małą krzewinka idealna na obwódki rabat



Na zdjęciu tylko jedno "poletko" - nasadzenia bylin do dalszego rozrostu werbeny, pysznogłówki, kocimiętki, lawendy, kilka odmian szałwii, mięta górska.

Kilka ziół ususzonych i zapakowanych.







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...