poniedziałek, 16 marca 2020

Przycinanie winorośli

Już pora na przycinanie winorośli, póki jeszcze soki nie krążą. Jeśli chodzi o przycinanie winorośli to bardzo polecam stronę i profil na facebooku "Zielone Pogotowie". Ta rodzinna firma ma również kanał na YouTube :) Pomimo moich chęci nie jestem samodzielnie odpowiednio jasno przekazać jak przycinać. Ja również tak jak pan Grzegorz zostawiam bardziej rozrośniętą winorośl, tak aby spełniała funkcję zarówno owocową jak i okrywową. Najważniejsze to zapamiętać, że to na pąkach zeszłorocznych pędów (przyrostów) wyrosną tegoroczne, na których pojawią się owoce.

 Przed i po cięciu:




Poniżej winorośl przy domu, którą trzeba będzie bardziej odmłodzić. Częściowo już przycięta, teraz muszę zastanowić się, które grubsze gałęzie usunąć w celu odmłodzenia.




A poniżej kilka fimów Zielonego Pogotowia :)








I cięcie, które dobrze jest przeprowadzić latem:





wtorek, 3 marca 2020

Pierwsze kwiaty 2020 i siewy rozpoczęte

Dziś jest ciepły i słoneczny dzień, który spędzam na dworze porządkując rabaty i rozglądając się co jeszcze do ogarnięcia - głównie jest to przycinanie korekcyjne i suchych badyli, ściółkowanie, grabienie oraz pierwsze siewy. Wiosna w tym roku szybciej do nas zawitała. Kwitną już od jakiegoś czasu przebiśniegi, ciemierniki i krokusy.









Tunel od soboty ma już swój dach z płyt poliwęglanowych założony, które zimą zdejmujemy, aby woda mogła nasączyć ziemię - tym razem nie z roztopów śniegu, a po prostu deszczem. Śnieg padał tylko kilka razy i jeszcze tego samego dnia znikał, nawet gleba nie zamarzła.
Dziś wzbogaciłam glebę przekompostowanym obornikiem końskim i posiałam w tunelu pierwszą partię rzodkiewki i różnych odmian sałat. Cała powierzchnia grządek nie jest mi potrzebna do siewów w doniczkach, a zanim sadzonki pomidorów urosną tyle ile trzeba, to rzodkiewki i sałaty będą już zebrane i zjedzone :)





A jak u Was przygotowania do wiosny wyglądają? Dajcie znać w komentarzu lub odeślijcie do swoich blogów, stron - chętnie zajrzę i podejrzę ;)
U mnie w dalszej kolejności siane będą byliny w doniczkach w tunelu, jak ziemia jeszcze trochę ogrzeje się to do gruntu pójdą nasiona warzyw, kwiatów i ziół, których siewki znoszą lekkie przymrozki oraz w drugiej połowie marca do doniczek pomidorki i inne delikatniejsze na chłody roślinki, by po 15 maja trafić jako sadzonki do gruntu.



wtorek, 18 lutego 2020

Zbieranie żywicy sosnowej

Żywica służy drzewom do zabezpieczania ran, jest ona naturalnym środkiem dezynfekującym i przeciwbakteryjnym. Barwa żywicy jest zależna od gatunku drzewa, z którego została pozyskana.
Mają one wszechstronne zastosowania w farmakologii, kosmetyce oraz wielu innych przemysłach. Tutaj chcę skupić się na zdrowotnym i magicznym działaniu żywicy sosnowej :)

Właściwości antyseptyczne, przeciwgrzybicze i antybakteryjne żywicy sosnowej są przydatne również człowiekowi, można z niej przyrządzać różnego rodzaju maści i balsamy, które są przede wszystkim zalecane na trudno gojące się rany, oparzenia i owrzodzenia. Natomiast na drobne skaleczenia można nałożyć odrobinę samej żywicy, uzyskując rodzaj opatrunku, który zasklepia ranę.

Przepis na prostą maść z żywicy sosnowej:
10-30 g żywicy
100 g oleju
20 g wosku pszczelego
Żywicę rozdrobnić. Wszystkie składniki wymieszać w kąpieli wodnej do uzyskania jednolitej masy, przelać do słoiczków, poczekać do zastygnięcia i gotowe :)




Jednak moim ulubionym sposobem wykorzystania różnego rodzaju żywic to ich spalanie dla uzyskania przyjemnego aromatu w pomieszczeniu. W wielu kulturach korzystanie z żywic jako kadzideł to wielowiekowe tradycje, ceny dobrej jakości żywic potrafią być bardzo wysokie, szczególnie jeśli chodzi o olibanum i mirrę.






Różne kształty i wielkości, zależnie od drzewa, rodzaju rany i jej wieku - każda grudka ma wyjątkowy zapach. Te młodsze i miększe można żuć dla odświeżenia i dezynfekcji jamy ustnej.








Żywica sosnowa oprócz właściwości dezynfekujących, poprzez unoszące się w powietrzu olejki sosnowe usprawnia i pobudza oddychanie, łagodzi infekcje dróg oddechowych, pomaga w oczyszczaniu oskrzeli. Wtedy najlepszym sposobem jest wyprażanie żywicy poprzez umieszczenie jej w kominku zapachowym (takim jak na olejki), prawie nie ma dymu, jedynie z wolna uwalniający się aromat. Jedyną wadą jest możliwość trwałego zabrudzenia kominka. Można też rozgrzać nad płomieniem świecy łyżkę z odrobiną żywicy. Żywice jako kadzidło są naprawdę wydajne, wystarczy ich niewielka ilość by poczuć zapach sosnowego lasu w całym domu ;)

Natomiast jeśli chodzi o właściwości magiczne to żywica sosnowa doskonale nadaje się do wypędzania negatywnych mocy i sił, działa ochronnie od czarów i uroków, pomaga również oczyszczać i harmonizować czakrę gardła. Energia sosen to przede wszystkim energia miłości i opieki, dodająca energii i odwagi do działania, wypełniająca lekkością dobrych myśli.




Żywice można też spalać na węgielku trybularzowym, uzyskujemy więcej dymu, aromat jest wtedy mocniejszy i bardziej wyrazisty.







poniedziałek, 10 lutego 2020

Tworzenie kadzideł - nowa pasja

Już prawie rok temu na pewnym magicznym spotkaniu przemówiła do mnie Natura, zapraszając ponownie do świata dymu i zapachu. Wzmianki o kadzidłach możemy znaleźć w najdalszej dostępnej nam historii, w bardzo wielu kręgach kulturowych na całym globie. Są to wszelkiego rodzaju naturalne części roślin takie jak żywice, liście, pędy, kwiaty, nasiona, owoce, kora, korzenie, drewno. Stosowano je w celach zarówno zdrowotnych jak i ceremonialnych. Nawet najnowsze badania wykazują na przykład iż dym z białej szałwii w ponad 90% zmniejsza liczbę unoszących się w powietrzu bakterii. W wielu dawnych i koczowniczych kulturach zamiast kąpieli stosowano odymianie, aby zachować zdrowie, szczególnie w mroźnym klimacie, gdzie warunki do częstych kąpieli bywały bardzo utrudnione i niewskazane.

Prawdziwe i tradycyjne kadzidła to moc darów natury, współpraca z Przyrodą, zarówno uznana przez współczesnych badaczy, jak i od dawien dawna znana wiedźmom i szamanom, kapłankom/kapłanom różnych wierzeń i religii.
Obecnie w Polsce jest już bardzo duży wybór naturalnych i tradycyjnych kadzideł, z potwierdzonych źródeł i zaufanych marek. Te kadzidła są nieco droższe od popularnych kadzidełek, u których trudno dopatrzeć się składu (czy nawet go zrozumieć), a u których są stosowane niestety substancje szkodzące zdrowiu takie jak sztuczne aromaty czy substancje poprawiające sztucznie strukturę i jakość spalania. Odpowiedni aromat i dym można całkowicie uzyskać dzięki naturalnym surowcom roślinnym. Na szczęście istnieje też wiele firm, które dbają o jakość swoich produktów :)

W Japońskich tradycjach istnieją nawet kadzidlane ceremonie, coś na wzór ceremonii herbacianych. Jedynie różnicą jest nie delektowaniem się smakiem napoju, a aromatem kadzidła.




Kadzidła można też samemu z łatwością zrobić w domowych warunkach dobierając ich skład wedle własnych potrzeb duchowych, magicznych czy po prostu upodobań zapachowych.

Moje pierwsze ozdobniejsze kadzidła w pęczkach, tuż przed suszeniem.

Kto rozpoznaje użyte do kadzideł zioła?

Różne rodzaje kadzideł - między innymi z bylicy, wiesiołka, melisy, pięciornika, liści kasztanowca, orzecha włoskiego.

Kadzidło z bylicy piołun z bliska ;) 
Ze sproszkowanych ziół zostały ulepione wygodne w użyciu stożki.

Zbierana w pobliskim lesie żywica sosnowa :)

Mój ulubiony sposób wydobywania aromatów z żywic - kominek zapachowy taki jak na olejki.

Ciąg dalszy nastąpi ;)



poniedziałek, 3 lutego 2020

Olej, gliceryd i maść z żywokostu

Żywokost to bardzo cenna roślina, warto mieć ją w swojej apteczce. Teraz jest najlepszy czas na zbieranie i przetwarzanie korzenia. Pod wpływem niskich temperatur żywokost wytwarza najwięcej dobroczynnych substancji, dodatkowo skupiają się one tylko w korzeniu, kiedy nie ma liści i kwiatów.
Żywokost stosowany zewnętrznie przynosi ulgę we wszelkiego rodzaju stłuczeniach, zwichnięciach, siniakach, obtarciach, obrzękach, żylakach, odmrożeniach, naciągnięciach mięśni, bólach pochodzenia nerwowego. Miazgę z korzenia żywokostu stosowano w dawniejszych czasach również przy leczeniu złamań kości.



Tak wygląda świeżo wykopany korzeń żywokostu. Jak widać roślina zaczęła już wypuszczać liście, bez problemu można było rozpoznać miejsce kopania :)


Najlepszym surowcem do przetwarzania jest świeży korzeń, choć można też użyć suszonego. Często zalecane jest robienie octu, nalewki i glicerydu. Są też przepisy na bazie oleju, jednak niewiele cennych substancji przechodzi do tłuszczy. Jednak na bazie tłuszczy jest wiele przepisów pochodzących z medycyny ludowej, nowe badania cały czas powstają, nie wszystko jest jeszcze znane nauce.
Można też w razie potrzeby używać w ciągu całego roku świeżych liści i korzenia, robiąc z nich okłady w razie potrzeby. Wystarczy liście lub korzeń rozdrobnić i zrobić coś w rodzaju papki, którą nakładamy na chore lub zranione miejsce.

Przydatne linki, z których możecie poszerzyć swoją wiedzę na temat żywokostu, i z których zostały zaczerpnięte przepisy :)
https://rozanski.li/769/symphytum-zywokost/ 
http://ziolowawyspa.pl/koniec-boli-kregoslupa/
http://www.luskiewnik.eu/fitoterapia3.htm 
https://agnieszkamaciag.pl/zywokost/


Olej żywokostowy:
1 szklanka świeżych lub suchych rozdrobnionych korzeni 
300 ml oleju

Drobno zmielony korzeń zwilż alkoholem (Nie polecam blenderów i innych urządzeń gdzie mogą pojawić się problemy z domyciem, korzeń jest bardzo śluzowaty i lepiący. Przy okazji - śluz działa na dłonie niczym leczniczy kompres. Po kontakcie z nim skóra staje się gładka i miękka.). Odczekaj kilkanaście- kilkadziesiąt minut do naciągnięcia, a następnie zalej gorącym olejem o temperaturze 60 stopni - jak nie macie jak sprawdzić lepiej niech będzie bardziej gorący niż za chłodny. Zakręć szczelnie i odstaw na 14 dni w ciemne miejsce. Raz dziennie potrząsaj słoikiem. Po 14 dniach można odcedzić.
  

Jest też szybka metoda przygotowania oleju, trwa ona 3 dni. Umieszcza się przygotowany powyżej olej w kąpieli wodnej codziennie na godzinę czasu przez 3 dni. Pomiędzy kolejnymi podgrzewaniami przechowywać w ciemnym miejscu, a na koniec przefiltrować.

Moim ulubionym olejem do różnych maceratów jest olej z pestek winogron - stosowany sam bardzo ładnie po kilku minutach wchłania się na skórze, nie pozostawiając uczucia tłustego filmu. Jednak można używać dowolnego oleju, pamiętając, że rafinowane mają dłuższą datę przydatności, ale to już kwestia co komu odpowiada ;) 


Gliceryd:
1/2 szklanki korzenia zalewamy 300 g gliceryny, czekamy 3-4 tygodnie, odcedzamy i gotowe. W tracie od czasu do czasu mieszamy i trzymamy w ciemnym miejscu tak jak i przy oleju.


Zarówno olej jak i gliceryd są gotowymi produktami do stosowania, ale można też pokusić się o zrobienie maści, wygodnej w użyciu ;) Każdy może stosować taką formę jaką lubi.

Maść:
1 łyżka oleju żywokostowego
1 łyżka wyciągu glicerynowego
60 g podłoże maściowe - może być wosk pszczeli, lanolina, maść z witaminą A, tranowa lub gotowe maści Linomag, Alantan

Sposób przyrządzenia maści żywokostowej: do moździerza umieszczonego na gorącej maszynce elektrycznej włożyć podłoże maściowe i gdy ulegnie ono rozpuszczeniu - wlać do moździerza olej żywokostowy wymieszany z proszkiem żywokostowym i wymieszać. Następnie wlać glicerynowy wyciąg żywokostowy i ucierać składniki aż utworzą jednolitą masę, stale podgrzewając. Maść przechowywać w zimnym miejscu i szczelnie zamkniętą. Chore miejsca pokrywać nią 3 razy dz. Jeżeli chcemy maść żywokostową używać do natłuszczania warg i skóry (jako naturalny kosmetyk) to nie dodajemy proszku żywokostowego podczas jej produkcji.
Zamiast moździerza i maszynki elektrycznej można połączyć i wymieszać składniki w kąpieli wodnej ;)











poniedziałek, 27 stycznia 2020

Jak zbudować kurnik ;)

Gospodarstwo to też i zwierzęta, dlatego również znalazło się i u nas miejsce na niewielki kurnik, w sam raz na nasze potrzeby. Wcześniej stała tam szopka, jednak jej konstrukcja była przepróchniała i jedynym wyjściem było postawienie jej od nowa na tym fundamencie co już był. Przy okazji można było bardziej zaplanować co i jak. W tym miejscu odsyłam też do moich poprzednich wpisów dotyczących budowy kurnika i wybiegu, gdzie uwzględniłam różne potrzebne parametry i wymiary. Znajdują się one w etykiecie - "Praktycznie o moim chowie i hodowli zwierząt"

Znalazło się miejsce na okna, co jest ważne, jeśli są dni, gdzie lepiej nie wypuszczać kur na wybieg. Jako pokrycie dachu zastosowaliśmy onduline, która jest miękka w porównaniu do blachy - dzięki czemu nie ma zbyt dużego nasilenia hałasu, kiedy pada deszcz. Zwierzęta są wtedy spokojniejsze.



Wyjście na wybieg, otwiera się je od strony wybiegu - obecnie są jednak zawiasy i otwierane są na bok, kury urządzały sobie posiadówki ;)

Dawne drzwi wejściowe do domu teraz mają nowe życie - wystarczą nowe zawiasy i proste zamknięcie na haczyki od zewnątrz i od wewnątrz, kiedy wchodzi się do środka i nie chce się zostawić kurom okazji do ucieczki



Daszek tego typu to podstawa, jeśli nie chce się mieć do zeskrobywania co jakiś czas kurzych odchodów - po prostu nie mają gdzie zasiąść, ześlizgują się ;)








Jak widać na zdjęciach wybieg został podzielony na 2 części i kiedy rośliny urosły odpowiednio, kurki zostały na drugą część puszczone. Ogrodzony wybieg jest u nas konieczny ze względu na drapieżniki żyjące tuż obok w lesie - lisy, borsuki oraz jastrzębie i inne drapieżne ptaki. W tym roku dodatkowo planujemy zabezpieczyć górę wybiegu. Gałązki sosnowe i roślinność wokół siatki bardzo dobrze sprawdziła się jako maskowanie przed lisami, które skusiły się tylko u sąsiadów na luźno latające po podwórku i poza nim kury. Jednak i u nas było kilka strat, ale przy latających atakach od góry. Często kury używały jako szybkiego schronienia malin rosnących przy ścianie, jednak nie zawsze było to wystarczające.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...