środa, 30 maja 2018

Aromatyzowany cukier

Kiedyś trafiłam na wpis o fiołkowym cukrze (link tutaj Cukier fiołkowy) i przy okazji odkrycia w pobliżu cudnie pachnącej róży, postanowiłam utrzeć cukier różany. Efekt mi się spodobał - cudny aromat po rozpuszczeniu odrobiny w wodzie czy herbacie :) Pod moździerz poszły również płatki jaśminowca. Proporcji użyłam na oko. Mam ochotę poeksperymentować też z innymi kwiatami - jeśli i wy też to pamiętajcie, żeby zawsze najpierw sprawdzić czy dane kwiaty nie są trujące, jak np. konwalie.

Woda po umyciu moździerza też miała ciekawy niebiesko-fioletowy odcień ;)

Otrzymany w ten sposób cukier jest nie tylko aromatyczny, ale i wzbogacony o cenne minerały i witaminy znajdujące się w płatkach.



Do ucierania używamy tylko samych płatków, odrzucając dno kwiatowe. Jak zostanie nam kilka pręcików z pyłkiem to nic się nie stanie, pyłek jest bardzo odżywczy ;)


Zawieruszyło mi się w nim kilka płatków róży, co na zdjęciu widać jako "ciemne paproszki" ;)



poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Magiczny spacer

Bzy cieszą kolorem i upajającym zapachem, wiosna jest w pełni :)


A poniżej obiecany magiczny spacer o godzinie 6 rano. Magiczny z kilku powodów ... ;)


















piątek, 20 kwietnia 2018

Kwiaty wiosny :)

Od od ostatniego tutaj wpisu wiosna wybuchła kolorami. Praca fizyczna zdążyła już kilka razy mnie przytłoczyć, jednak widok pięknych roślin potrafi podnieść na duchu i dodać energii do dalszej pracy - pracy dla swojego marzenia :)

Szafirki

Barwinek

Bratek

Bergenia

Stokrotki trwałe

Również stokrotki trwałe

Stokrotka pospolita
Narcyz

Nawet bukszpan zakwitł :)

Mniszek lekarski

Mahonia


Zakwitły również i wiśnie :)



I oczywiście tulipany też cieszą oko :)






W tunelu foliowym prawie codziennie przybywa doniczek :) Nasiona ładnie kiełkują i czekają na dalsze pikowanie.


I coś co cieszy najbardziej moje podwórkowe koty - ciepła pogoda i przez to moje częstsze z nimi przebywanie i głaskanie :) Te dzikuski całkiem się już przy mnie oswoiły.





Dziękuję także za bardzo miłe komentarze pod poprzednim postem. Szczególnie za ten od Renaty - niby parę miłych słów, a potrafią wywołać iskierki radości w sercu :)

Dzisiejszy poranek


piątek, 30 marca 2018

Pierwsze siewy

Wiosna nas w tym roku nie rozpieszcza, więc pierwsze wysiewy porobiłam dopiero w zeszłym tygodniu. Na pierwszy rzut poszły papryki, pomidory, cebula, groszek, sałata, rzodkiewka oraz byliny. Trafiły one pod folię do doniczek i na grządki. Do gruntu poza folię jeszcze za wcześnie, jeszcze w niektórych miejscach utrzymuje się śnieg, ziemia jest za chłodna i za twarda.

Kiedy ostatnie duże marcowe opady śniegu zaczęły wyraźnie topnieć, można było rozciągnąć na nowo folię na dachu :)




Najpierw przygotowałam nasiona i znaczniki, więc samo sianie poszło szybko i sprawnie. Do wypełniania doniczek używam zwykłej ziemi z kretowisk, czasem dodaję dla poprawienia struktury kupnej ziemi lub perlit, ale to nie zawsze. Idealnie byłoby taką ziemię mieszać z własnej roboty ziemią kompostową, ale jeszcze nie dorobiłam się takowej, dopiero ona się szykuje ;) Natomiast przy pikowaniu dodaję trochę obornika dla wzmocnienia sadzonek. Gdy podrosną dodaję też do wody do podlewania raz na jakiś czas gnojówkę z pokrzyw i/lub żywokostu. Oczywiście, gdy już pojawi się możliwość robienia gnojówki, czyli potrzebne do niej rośliny urosną.

Postępuję w powyższy sposób już kilka lat, a we wcześniejszych wpisach na tym blogu możecie sami ocenić skuteczność.
Rośliny już od nasionka są w pewien sposób przygotowane (po przez dodatek ziemi z kretowisk) na warunki glebowe w których przyjdzie im rosnąć - są to ciekawe spostrzeżenia pod kątem współczesnych badań nad świadomością i komunikacją roślin.

Co prawda w kretowiskowej ziemi pojawia się kilka chwastów, ale je można łatwo wyrwać zanim się rozrosną. A kupna ziemia też nie raz okazuje się, że może zawierać niepożądane nasiona lub różne patogeny i być podatna na pleśń. Więc pod tymi względami niewiele się różnią. Jedynie struktura ziemi kretowiskowej wymaga czasem ulepszenia.

Informacja dla tych co jeszcze nie wiedzą ;) - Pikowanie, czyli przesadzanie wykiełkowanych roślin do większych doniczek w odpowiednio dużej odległości albo pojedynczo do średniej wielkości doniczek. Wiele roślin "lubi" ten zabieg, gdyż lepiej się ukorzeniają np. pomidory. Dlatego też możemy te nasiona siać gęściej, co oszczędza też miejsce, jeśli okaże się że niewiele skiełkowało.
Są też grupy roślin, które mają delikatniejszy system korzeniowy i je lepiej siać od razu do pojedynczych doniczek np. dyniowate, czyli wszelakie ogórki, melony, arbuzy, dynie itp..


Teraz wystarczy lekko przykryć ziemią około 1 cm i gotowe. Jeszcze tylko pamiętać o delikatnym podlewaniu z konewki, tak aby nie wypłukać z doniczki nasion.




Dzisiaj pojawiły się też u mnie pierwsze kwiaty, natura zaczyna tętnić życiem, ptaki wszem i wobec obwieszczają wiosnę :)


Pierwsze kwitnące krokusy pięknie rozchyliły swoje płatki, zwabiając do siebie pszczoły.

Zaczęły kwitnąć też stokrotki trwałe, których sadzonki sama przygotowałam z siewu w zeszłym roku.

Prawie na każdym kroku spotykam biedronki ;) Na powyższym zdjęciu w liściach dwuletniego goździka, który jak się okazuje ładnie przezimował i w tym roku będzie kwitł.

Tam gdzie nie ma cienia po śniegu nie widać najmniejszego śladu. Choć w paru miejscach przy budynku jeszcze trochę go zalega.

Na koniec wspomnę jeszcze o naszym rębaku do gałęzi, iż sprawuje się zadowalająco. Jednak żadnym znawcą od rozdrabniaczy i rębaków do gałęzi nie jestem, więc nic wam nie doradzę. Za to jeśli ktoś zechciałby podzielić się w komentarzu wiedzą o tych urządzeniach to będę wdzięczna. Niech inni Czytelnicy z niej skorzystają :) 






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...