poniedziałek, 19 listopada 2018

Koniec sezonu 2018 i pierwszy śnieg

Ziemia już zmarznięta, ostatnie prace w ogródku zakończone. No może oprócz szykowania ściółki, na to zawsze jest sezon, jeśli pogoda pozwala ;) Choć bardziej odporny na pogodę jest mój mąż niż ja, więc zgadnijcie kto się tego bardziej podejmuje :P 


Wszystkie narzędzia i przybory ogrodnicze już schowane, a roślinki naszykowane na zimę - ściółka położona, a wrażliwsze krzewy, takie jak na przykład hortensje opatulone sosnowymi gałązkami.
Teraz będę miała czas na segregację i spis zebranych w tym roku nasion oraz już z wolna przymierzanie się do przyszłego roku. A gwiazdami przyszłego roku postanowiłam uczynić warzywa i zioła ;) Obecnie wystarczająco namnożyłam ozdobne roślinki, no chyba że coś bardzo mi się spodoba, hehe, albo wystarczy posianie wprost do gruntu.

Zima da mi też czas na przemyślenie koncepcji bloga. Zastanowienie się w jakim kierunku go poprowadzić. Żeby zachować regularność wpisów, posty będą musiały być bardziej spontaniczne niż przemyślane.  Ale nie obawiajcie się, nawet jeśli robię dłuższe przerwy w pisaniu, to nie mam zamiaru porzucać bloga i raczej takiego zamiaru mieć nie będę. Główna rola jaką nadałam temu blogowi sprawdza się wyśmienicie - po części jest to poznawanie ludzi podobnie żyjących i działających, miłośników natury ;) Może dobrym pomysłem będzie też założenie strony blogowej na Facebooku, jeszcze się zastanawiam.

Zima to dobry czas na szukanie inspiracji i planowanie :) A oko i język cieszą tegoroczne zbiory warzyw i owoców (zarówno suszone, zamknięte w słoikach, jak i te surowe, długo przechowujące się plony), bo był to niezwykle urodzajny rok. 

Na zdjęciach udało mi się też uchwycić pierwszy, wczorajszy opad śniegu. Dzisiaj, jeszcze przed świtem jest już cieniutka warstewka białego puchu :)




 

wtorek, 21 sierpnia 2018

Pomidorowe zbiory

Dawno nie pisałam, ale stali czytelnicy pewnie już zauważyli, że tak u mnie bywa w letnim okresie. Pomysłów na posty mam już kilka, więc im bliżej jesieni i zimy, tym blog znowu bardziej się ożywi ;)

"Pomidorowe zbiory" zaczęły się od wysiania nasionek koło 20-25 marca do ziemi uzyskanej z kretowisk. Trochę kupnych nasionek, trochę swoich zebranych w poprzednim roku i z wymiany w Klubie pożądanego nasionka. Dodam też, że tunel foliowy jest nieogrzewany, dobrze przyjmuje ciepło w ciągu dnia i oddaje w nocy ściana od strony północnej, po części murowana, a po części drewniana (stodoła). A gdy zapowiadane są przymrozki poniżej -5, to okrywam sadzonki białą agrowłókniną. Nawet -7 stopni nie jest straszne roślinkom - taki był największy przymrozek w nocy na zewnątrz.





Gdy nasionka wykiełkowały i osiągnęły odpowiednią wielkość (przeważnie jest to moment, gdy pojawiają się liście właściwe), to każda roślinka dostała swoją doniczkę wypełnioną ziemią, a na dnie doniczki dodawałam trochę obornika. Wyszło ponad 100 sadzonek. Na zdjęciach są już trochę bardziej podrośnięte roślinki, około 2-3 tygodnie od przepikowania.






Następnie po 20 maja krzaczki pomidorków zostały wysadzone do ziemi pod odkrytym gruntem i pod folią :)



Rozrosły się pięknie, od czasu do czasu wzmocnione gnojówką z pokrzyw. Raz zastosowałam też oprysk z drożdży piekarskich, co pozwoliło zapanować nad zarazą ziemniaczaną i szarą pleśnią - roślinki nadal żywe i owocują, choć porażone liście trochę straciły na wyglądzie ;) Z barku ściółki pozwoliłam też troszkę rozrosnąć się chwastom, bo jednak ziemia daje najlepsze plony, gdy jest okryta. Uwierzycie, że pomidory na poniższych zdjęciach, te w gruncie, nie były podlewane od połowy lipca? Tylko tyle ile deszcz napadał.









I pod folią:
















Pomidorki od połowy lipca zjadamy codziennie na bieżąco, a i w zeszłym tygodniu 2 pełniutkie koszyki poszły już na przeciery :) 


 

środa, 30 maja 2018

Aromatyzowany cukier

Kiedyś trafiłam na wpis o fiołkowym cukrze (link tutaj Cukier fiołkowy) i przy okazji odkrycia w pobliżu cudnie pachnącej róży, postanowiłam utrzeć cukier różany. Efekt mi się spodobał - cudny aromat po rozpuszczeniu odrobiny w wodzie czy herbacie :) Pod moździerz poszły również płatki jaśminowca. Proporcji użyłam na oko. Mam ochotę poeksperymentować też z innymi kwiatami - jeśli i wy też to pamiętajcie, żeby zawsze najpierw sprawdzić czy dane kwiaty nie są trujące, jak np. konwalie.

Woda po umyciu moździerza też miała ciekawy niebiesko-fioletowy odcień ;)

Otrzymany w ten sposób cukier jest nie tylko aromatyczny, ale i wzbogacony o cenne minerały i witaminy znajdujące się w płatkach.



Do ucierania używamy tylko samych płatków, odrzucając dno kwiatowe. Jak zostanie nam kilka pręcików z pyłkiem to nic się nie stanie, pyłek jest bardzo odżywczy ;)


Zawieruszyło mi się w nim kilka płatków róży, co na zdjęciu widać jako "ciemne paproszki" ;)



poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Magiczny spacer

Bzy cieszą kolorem i upajającym zapachem, wiosna jest w pełni :)


A poniżej obiecany magiczny spacer o godzinie 6 rano. Magiczny z kilku powodów ... ;)


















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...