wtorek, 4 lutego 2014

Dokąd zmierza rolnictwo?

Celem wprowadzenia do upraw ekologicznych, które staramy się stosować przetłumaczyłam dla was dzisiaj krótki artykuł, który możecie przeczytać po angielsku TU. Będzie to też mały wstęp do bliższego przedstawienia wam Akinori Kimury. Niestety po polsku nic o nim nie znalazłam, więc przynajmniej trochę potłumaczę, żebyście mniej więcej wiedzieli o co chodzi. Mam nadzieję, że się to komuś przyda :) Tłumaczem też żadnym nie jestem, robię to amatorsko ;)

"Jabłka również mają uczucia"

W Japonii i innych krajach ludzie często myją owoce przed ich zjedzeniem. Dlaczego? Po to aby spłukać brud i owady? Albo mamy nadzieję wymyć wszystkie szkodliwe pestycydy?
Być może pytanie powinno brzmieć: czy naprawdę potrzebujemy tych pestycydów? Pionier w uprawie organicznej jabłek, Akinori Kimura, udowodnił, że nie potrzebujemy pestycydów.  Od lat nie jest w stanie wykonać wszystkich zamówień dla tych, którzy chcą posmakować jego owoców nazwanych  „ Cudownymi  Jabłkami”.
Gospodarstwo Kimury w Hirosaki, prefekturze  Aomori , odwiedziło tysiące ludzi zainteresowanych nauką jego sekretów uprawy. Regularnie udziela wywiadów w całej Japonii i mieliśmy szczęście usłyszeć  jeden z nich podczas Green Expo 2009, w dniach 4-5 lipca w Jokohamie.

"Świat pestycydów"
Dlaczego opowieść Kimury jest tak ważna? Być może słyszeliście, że ogólne średnie zużycie pestycydów spadło o 5% w latach 1990-2003 w krajach członkowskich Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (Organization for Economic Cooperation and Development, OECD). Jednak jak widać na wykresie trendy bardzo się różnią w różnych regionach świata. Odnotowano znaczące spadki na Węgrzech, w Holandii, Niemczech i Japonii, ale wzrasta w całej południowej Europie i Meksyku.
W przypadku krajów, gdzie zanotowano duży wzrost zużycia pestycydów główną przyczyną był wzrost produkcji roślinnej potrzebującej pestycydów. Z drugiej strony czynniki stojące za zmniejszeniem stosowania pestycydów są zróżnicowane, począwszy od spadku produkcji roślinnej, wzrost świadomości ekologicznej, zaostrzenie kontroli pestycydów, do wykorzystywania nowych ukierunkowanych pestycydów o niższych dawkach.
Niestety jednak, globalna produkcja pestycydów nadal rośnie z roku na rok. Ponadto, dość zaskakująco, średni udział powierzchni użytków rolnych w krajach OECD w ramach certyfikowanego organicznego zarządzania gospodarstwem jest nadal bardzo ograniczony - niższy niż 2%.
Według raportu z Japońskiego Ministerstwa Rolnictwa, Leśnictwa i Rybołówstwa (MAFF), odsetek upraw organicznych w Japonii jest bardzo mały - tylko 0,18% całkowitej produkcji w 2007 roku. Prawie połowa rolników w Japonii twierdzi, że przeszłaby do rolnictwa ekologicznego, jeśli pozwalałyby na to warunki. Wskazując, że nie jest łatwo przestawić się z rolnictwa konwencjonalnego na produkcję ekologiczną, ponieważ jest znacznie bardziej czasochłonna i kosztowna. Rolnicy skarżą się również na brak szkoleń dotyczących ekologicznych upraw.
Istnieje również pogmatwany związek pomiędzy rolnikami,  a Japońską Rolniczą Spółdzielnią (Japan Agricultural Cooperative, JA). Kazuhito Yamashita, były biurokrata z MAFF, wykazał, że ​​rolnicy tracą poparcie JA i są wykluczani, jeśli nie używają pestycydów i nawozów sprzedawanych przez JA. Dla większości japońskich rolników, to jest prawie niemożliwe, aby kontynuować prowadzenie działalności rolniczej bez wsparcia JA.
Ostatnio, pojawili się członkowie JA, którzy poważnie myślą o rolnictwie ekologicznym, więc miejmy nadzieję, że ich dążenia będą rozwijane przez Spółdzielnię.

"Silne jak dąb"
Mimo, że wolne od pestycydów rolnictwo jest uważane za możliwe dla prawie każdej uprawy, wydajność niektórych roślin, takich jak ryż, pszenica, soja, mandarynki, pomarańcze i rzodkiew „daikon”- spada o 20 do 35% bez pestycydów.
Jabłka poddane licznym modyfikacjom podczas hodowli, czyni je szczególnie podatnymi na choroby i owady. W rezultacie, można ponieść stratę wydajności nawet ponad 90% bez pestycydów, według statystyk podanych przez Japońskie Stowarzyszenie Ochrony Planety.
Pomimo tych wyzwań, Kimura z powodzeniem hoduje jabłka wolne od pestycydów i nawozów. Uprawę wolną od chemikaliów rozpoczął w momencie zatrucia się jego żony pestycydami. Na początku przejścia do metod ekologicznych  poniósł bardzo duże straty w dochodach. Jego gospodarstwo było na krawędzi upadku. Kimura wybrał się w góry, rozważając samobójstwo.
Na miejscu zauważył, że dzikie, wolne od pestycydów dęby zarośnięte były chwastami, a jednak rosły dobrze wydając mnóstwo żołędzi. Kimura pomyślał, że może spróbować tej „techniki” ze swoimi jabłoniami i zaczął pracować nad ożywieniem naturalnej ekologii na swoich polach. Wreszcie, dziewiątą wiosną jego jabłonie zakwitły ponownie.
Pola Kimury są teraz porośnięte chwastami, a ziemia jest ciepła nawet, jeśli głęboko kopać: tak jak gleby w górach. Mówi, że jego jabłonie, które mają głębokie korzenie, czują się szczęśliwie w tym środowisku.  W przeciwieństwie do tego, gdy Kimura jeszcze praktykował metody nie-organiczne, temperatura gruntu gwałtownie się obniżała zaledwie 10 cm w głąb, gdy pola były spryskane pestycydami i nawozami sztucznymi. Nasycenie pola pestycydami osłabia mikroorganizmy, a brak chwastów niszczy ekosystem. Im bardziej różnorodne chwasty, lepiej wyważona gleba.

"Koszty społeczne"
W naszej nowoczesnej epoce, ceny produkcji roślin gwałtownie wzrosły z powodu mechanizacji rolnictwa, technik hodowlanych oraz organizacji działalności rolniczej na dużą skalę, która wykorzystuje duże ilości pestycydów i nawozów sztucznych.
Przemysł chemiczny wydaje ogromne sumy na badania i rozwój pestycydów i nawozów sztucznych, ale niewiele się robi, aby zrównoważyć ponoszone koszty dla ekosystemów ludzkich i biologicznych.
Koszty te obejmują wyjałowienie gleby, gdzie zostaje pozbawiona swych naturalnych składników pokarmowych. Ponadto, wiele odmian roślin uprawnych  zostało celowo zmodyfikowanych tak, że jest im bardzo trudno rosnąć bez pestycydów.
Stosowanie pestycydów ma również wpływ na różnorodność biologiczną, zabijając wiele owadów, dobrych i złych, które razem pracują dla rozwoju naszych roślin. Ponadto, gdy są stosowane same pestycydy w określonym czasie i w określonych  ilościach, szkodniki rozwijają odporność na chemikalia, a zatem coraz to nowsze pestycydy są opracowywane i błędne koło się zamyka.
Mimo tych poważnych problemów, zwyczaje chemiczne przemysłu spożywczego nadal są kontynuowane. Podsumowując, nie tylko dla rolników  i ekosystemów, ale i dla naszego zdrowia też – czy nie powinniśmy oddać  "głosu naszym widelcom"?
Dość wyraźnie potrzebujemy bardziej oświeconych rolników jak Akinori Kimura i jego „Cudownych Jabłek” jako silne przykłady tego, co można osiągnąć.

Akinori Kimura w sadzie


12 komentarzy:

  1. Ja zawsze myję owoce, moja babcia mi to wbiła do głowy. Poza tym np jabłka sklepowe mają powłokę wosku (oprócz chemii rzecz jasna).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoje własne owoce tylko lekko przecieram. Natomiast te kupne zawsze myję, a w większości nawet obieram i wyrzucam skórkę. U własnych ta skórka jakaś taka miękka i smaczna jest nawet jak kwaskowata na początku, a z tych sklepowych w gardle mi stoi i bez smaku, jak papier

      Usuń
    2. Własne tak, miałam na myśli kupne.

      Usuń
  2. Moim zdaniem sami rolnicy nic nie zmienią. Jak nie będzie popytu na chemie to przemysł chemiczny upadnie i rolnicy przestawią się na ekologie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sami rolnicy nic nie zmienią, ale i bez "świadomych" rolników nic się nie zmieni. A dla zwiększenia popytu na ekologiczną żywność potrzebne jest też, aby zwykli konsumenci mieli wiedzę skąd pochodzi jedzenie, jak zostało wyhodowane, a przede wszystkim znali wartość takiego jedzenia, w porównaniu z tym co teraz jest w większości sklepów.

      Usuń
    2. Oczywiście, zgadzam się :) Niemniej uważam, że masę krytyczną musza stworzyć odbiorcy, zainspirowani takimi postaciami jak chociażby Fukuoka i wszystkimi innymi lokalnymi. Sam w zeszłym roku poszedłem w jego ślady tylko za dużo mi nie wyrosło :D Ale tutaj przytaczasz opis, że na 9 wiosnę sie udało, wiec się nie przejmuje, działam dalej :)

      Usuń
  3. Najpierw powiemy DZIEŃ DOBRY :) Troszkę poobserwujemy Twojego bloga (jeśli pozwolisz) interesuje nas tak ogólnie budząca się świadomość : ) ale nie tylko. Piszesz o Akinori Kimura nie wiemy czy wiesz że ,,ojcem'' dla jego poczynań był Masanobu Fukuoka a jego,,Rewolucja źdźbła trawy'' to ,,biblia'' dla większości dzisiejszych kierunków w rolnictwie organicznym.
    Pozdrawiamy serdecznie : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witajcie :) Oczywiście, że pozwalam ;) Z Fukuoką zapoznałam się już kilka lat temu, zanim jeszcze na wsi zamieszkałam. Książkę czytałam, bardzo fajna, na ile mogę to korzystam z jego metod, choć to nie jest takie łatwe przywrócić glebie równowagę. Wymaga to sporo czasu i pracy. Natomiast o Kimurze wspominam najpierw, mimo że dość niedawno o nim się dowiedziałam, ponieważ nic po polsku o nim nie znalazłam. W następnym poście trochę więcej o nim i jego jabłkach napiszę, głównie dla tych co angielskiego nie znają. Również pozdrawiam :)))

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy artykuł, fajnie że nam go pokazałaś.

    OdpowiedzUsuń
  5. No to mam nowego ciekawego bloga....WITAJ.....Serdeczne pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki za przetłumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękujemy za przetłumaczenie artykułu!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...