wtorek, 18 marca 2014

Wiosna przybyła i się rozgościła :)

Jakieś dwa tygodnie temu przybyła nam nowa lokatorka - kaczka. Pewnego ciepłego wiosennego popołudnia przyleciała do nas na podwórko i została. Myślałam, że sobie poleci po pewnym czasie do siebie, gdziekolwiek to jest, bo z samego rana pół wsi potrafi oblecieć, taka lotna ;) My jej nie łapiemy, nie ganiamy, chodzi sobie gdzie chce i cały czas za naszą białą kaczką. A nocami śpią sobie obie razem na dachu drewutni i nawet już nie próbujemy ich zganiać, bo długiego patyka ich szturchającego przestały się bać, a wejść na dach nie mamy jak. Może to miłość od pierwszego wejrzenia do naszej białej kaczki, kto wie ;) Na razie jedno jest pewne, jest młodsza od naszej i jeszcze nie wiadomo czy samiec czy samica. Nasza to samiczka, nawet jajka nam znosi, choć ostatnio nie mam pojęcia gdzie.



Kaczusia do tej pory chodziła z naszym opaskiem, który przez pierwsze kilka dni konkurenta cały czas przeganiał jak się za bardzo zbliżył ;) A teraz sobie we trójkę razem chodzą, choć opasek poszedł w małą odstawkę, w końcu nie jest taki lotny jak kaczuchy.


Ta biała zwinięta kulka to nasz właśnie opasek. Ze względu na towarzystwo dla kaczuchy zostało mu darowane i ma już prawie rok. Od samego początku był chowany jak inne kury, pewnie dlatego nadal jest zdrowy i sprawny, choć nie aż tak opasły, gdyby był według standardu chowany.

A tak to prace wiosenne powoli postępują do przodu. Część nowalijek już wysiana, obornik z kurnika wybrany, część grządek podszykowana do wcześniejszego siewu, kilka wałów kompostowych naszykowanych, porzeczki przycięte i uprzątnięte. Była już też naszykowana szklarnia, folia zarzucona i pierwsze siewy przygotowane, na szczęście tylko trochę sałaty, bo na więcej czasu nie było.


Trzy zimy przetrzymała, sama folia była dwu sezonowa, ale i na trzeci sezon jeszcze się nadawała. Zdejmowana była na zimę. Konstrukcja prosta, drewniana, także jeszcze sprawna. No i po sobocie z naszej szklarni zostało to:

  

 Nic jeszcze na zdjęciu nie było przenoszone, taki oto obrazek w niedzielę zastaliśmy. Została wyrwana z ziemi, nawet dziury po słupkach zostały. No nic, mówi się trudno i żyje dalej. W planach mamy już nową szklarnię :) A folię po tej wykorzystamy na kilka mniejszych tunelików. O dziwo były to jedyne zniszczenia u nas wiatrem wywołane, a kawałka przepróchniałego płotu z tyłu działki nie liczę ;) Jak widać, ogrodzenie wybiegu z siatki zostało nietknięte, po prostu nie było co poderwać. Po tym siatka leśna wydaje mi się jeszcze fajniejsza.
Dziwne było też to, że w sobotę przeszła krótka burza i było słychać grzmoty i widać błyski. Czyżby klimat się zmieniał? Pierwsze burze zawsze były domeną maja, a tu już w marcu przeszła. Czy rzeczywiście ta burza świadczyłaby już o braku przymrozków? Się okaże. A jak u Was z pogodą?
A na koniec jako, że wiosna się rozgościła u nas na dobre, zdjęcia moich zakwitniętych krokusów. Cieszą one moje oko już od kilku dni :) Jak widać na zdjęciu nie tylko mnie, także i pszczoły mają z nich pożytek w postaci pyłku.




15 komentarzy:

  1. Kaczucha jak nic zakochać się musiała ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Niom, wczoraj nawet widziałam jak sobie nawzajem przez chwilę piórka skubały :)

      Usuń
  3. Ptactwo wszelakie latające i mniej latające widać lubi żyć po swojemu i tam, gdzie chce. Fajna kaczucha Wam się trafiła. Do nas co roku przefruwają kaczki od sąsiada, aby popływać w stawku, ale On jak się zorientuje, to im skrzydełka przycina, bo "kaczka będzie za chuda, jak tak w wodzie siedzi".
    Nieźle wiało. U nas był spokój, ale już wichury z wyrywaniem drzew przeżyłam.
    Piękne krokusy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moje mają małą wanienkę i miskę z wodą, i jak chcą to wskakują do środka i się myją i chlapią wszędzie naokoło. Fajnie się na nie patrzy i wcale jakieś chude przez to nie są. Jedynie mogą być chudsze od tego, że codziennie dużo ruchu mają. Chyba, że sąsiad myśli, że jak się wody opiją to mniej zjedzą, ale to tak nie działa ;) Jak się trzyma zwierzaki na wolnym wybiegu i mogą sobie dużo chodzić, to zawsze będą trochę chudsze od tych, co mają mało ruchu i na zmianę siedzą i jedzą. Jeśli chodzi o te same rasy, bo wiadomo że niektóre są bardziej mięsne, inne mniej.
      A ta kurka z opaskiem tylko w największe mrozy w zimie same z siebie poszły do kurnika. A jak minęły to już nie chciały i kaczka na dachu, a opasek do budki pod dachem :)

      Usuń
  4. prześliczne zdjęcie z pszczółką :))

    kurcze, to nieźle wam tam ten wiatr narozrabiał... a może teraz Sebastian kopułę zbuduje? ponoć żaden wiatr jej nie straszny :) a my potem podpatrzymy i odgapimy sposób wykonania, bo też czeka nas stawianie folii :)
    bardzo romantyczna historia z kaczuchą :) a powiedz, czy to takie kaczuchy co jedzą ślimaki??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie zwykłą konstrukcje się zrobi. Sebastian dostał za darmo od znajomego z rozbiórki dwóch budek-magazynów trochę rurek niklowanych i z tego ma zamiar coś złożyć, więc zaokrągleń nie będzie ;) Ale może i o kopule się kiedyś pomyśli :)
      Nie wiem o jakie kaczuchy ci chodzi, ale te jak znajdą ślimaka to zjedzą, w lato czasem im rzucam jak sama znajdę. Kury też lubią ślimaki, ale takie bez muszli. A ta biała jak pani nam mówiła na targu to kaczo-gęś, znaczy kaczka, ale mięso ponoć delikatniejsze, jak u gęsi. Ponoć, bo nam się nie udało spróbować, lis czy pies sąsiada był szybszy, no i została jedna kaczka i jedna kurka opasowa. A skoro tylko dwie, to się je zostawiło, żeby razem sobie chodziły. A ta co przyleciała to pewnie zwykła piżmowa, u mnie w okolicach najpopularniejsza.

      Usuń
    2. Te wyjadające ślimaki, to biegusy indyjskie, one tak śmieszniena pionowo chodzą. Podobno też dobrze się niosą.

      Jeśli to miłość, to u kaczek długotrwała, ale u Was to jakiś trójkącik się zrobił hihihi

      Usuń
    3. Trójkącik kaczo-kurzy. Ale jak kaczuszka z tą kurka od pisklęcia się znały, to teraz są niemal nierozłączne :)

      Usuń
  5. U nas też wiało ale foliak to mi już dawno Ksawery załatwił :) Czeka na naprawę i łatanie.
    Ja z roku na rok planuję sobie kaczuszki kupić, ale nigdy jakoś się nie poskładało, może w tym roku. Nawet nie liczę że jakaś przyfrunie, chyba że dzika pomyłkowo na łące wyląduje zamiast w rzeczce pod domem ;)
    Krokusy uwielbiam.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Madzia to i mi Ksawery foliówkę zabrał :)) ładne zdjęcie z krokusem w tle :D Pozdrawiam latające kaczki hahaha :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mi Ksawery poprzewracał cześć poprzedniego ogrodzenia wybiegu dla kurek. A tak w ogóle to u mnie co roku jakiś mocny wiatr coś uszkodzi, ale na szczęście są to niewielkie uszkodzenia, które łatwo naprawić. Ale w marcu jeszcze tak nie było, przeważnie podczas burz w lecie.
    Kozo - kaczki są fajne, mają nawet mniejsze wymagania jak kury, tylko potrzebują więcej zielonego do jedzenia i więcej wody do picia.
    Moniko - również masz pozdrowienia od latających kaczek :D

    OdpowiedzUsuń
  8. A nam przybył kot-rycerz. Półdziki Don Kichot co drze paszczę na każdego i daje się głaskać tylko dla mnie. Przychodzi na posiłki i ginie we mgle. Fajny jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj większość kotów też tylko mnie się daje głaskać, ale mam do nich cierpliwość i mi ufają ;) Takie półdzikie bardzo lubię, mają swoje wyraźne charaktery, a po ich spojrzeniu prosto w oczy potrafi taki fajny dreszczyk przebiec po plecach :) Na próżno szukać takiego "spojrzenia" u domowych pieszczochów, dlatego warto i z takimi półdzikimi się zaprzyjaźniać.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...