wtorek, 22 kwietnia 2014

Segreguję i wysiewam nasiona

W pierwszej połowie kwietnia posiałam już większość roślinek, część do gruntu, część pod folią w doniczkach na rozsady. Aby nie pogubić się w tych wszystkich nasionkach mam system ich układania, a i co roku zyskuję nową doniczkę z kwiatami :P Tak więc zaczynam od podziału nasion na rośliny jadalne (w tym zioła) i ozdobne, a następnie układam według terminów wysiewu. Jeszcze na koniec zaznaczam kolorowymi karteczkami samoprzylepnymi trzy grupy - prosto do gruntu, do szklarni na rozsadę oraz szklarnia/grunt ( czyli można wcześniej pod osłony albo w późniejszym terminie wprost do gruntu).


Najwięcej mam warzyw , w tym przeważnie kilka odmian tej samej rośliny i ziół. A na końcu trochę ozdobnych, w tym staram sobie robić z nimi jak najmniej kłopotu i prawie wszystkie są do siania wprost do gruntu ;) Np. te marcowe nasionka już dawno wysiane w gruncie.


W tym roku najwięcej mam pomidorów i papryk oraz rożnych dyniowatych  (melonów, dyń i ogórków). Wszystkiego po kilka odmian, gdyż jestem na etapie testowania tego co najlepiej rośnie, biorąc pod uwagę moje metody naturalnych upraw. Sprawdzam też różne metody np. od mocno zachwaszczonej ziemi do całkiem wypielonej, ze ściółką i bez niej, z podlewaniem i bez niego, i tym podobne.. W różnych kombinacjach i ilościach ;) I po 3 sezonach samodzielnego gospodarowania, nadal bardzo wiele rzeczy mnie pozytywnie zaskakuje, i każdego roku odkrywam coś nowego. 
I wiecie co, po tych eksperymentach zaprzestałam jakiegokolwiek podlewania roślin.  Nasionka tyko raz zaraz po wysianiu na miejsce stałe do gruntu i przygotowane sadzonki tylko raz po przesadzeniu do gruntu. Chyba, że akurat jest kilka dni wyjątkowo sucho, to wtedy podlewam świeżo posadzone sadzonki jeszcze raz, do trzech razy. Podlewam regularnie tylko te w doniczkach i w szklarni. Czasem jeszcze na podniesionych nieco grządkach, ale to zależy od ich wysokości. Nawet udały mi się pomidory w dosyć suchej i słabej ziemi (wypielonej, bez ściółki), co prawda owoców nie było zbyt wiele, ale za to jakie aromatyczne i smaczne. W takiej uprawie główną rolę odgrywa żyzność ziemi oraz jej okrycie ściółką lub chwasty (ale takie które nie zagłuszają rośliny), nie może być to goła ziemia. W gołej ziemi rośliny bez podlewania bardzo słabo rosną, ale jednak rosną ;) Po prostu trzeba dać szansę roślinie zapuścić głęboko korzenie, tam gdzie słońce nie wysusza ziemi, a przy stałym podlewaniu korzenie "rozleniwiamy", a gdy są leniwe wystarczy 2 dni bez podlania i takie roślinki potrafią uschnąć.
Jeszcze można zastosować taki trik, który nie rozleniwi roślin co do podlewania - podlewać podczas deszczu, znaczy czasami jest tak, że popada kilka minut i ledwo co ziemia stanie się mokra, wtedy można podlać obficie rośliny bez żadnych obaw. Ten trik jest pomocny jeśli już przyzwyczailiśmy rośliny do podlewania, wtedy stopniowo się odzwyczajają, przywracając naturalne wyczuwanie nadchodzącego deszczu. A kiedy rośliny wyczuwają nadchodzący deszcz, to są całkowicie przygotowane do pobrania jak największej ilości wody potrzebnej im do przeżycia. Wiele wyjaśniła mi książka "Żyjący ogród" Johanny Paungger i Thomasa Poppe i to ona mnie zachęciła do własnych eksperymentów w tej kwestii ;) Zachęcam więc i ja Was.


Poniżej pozostawione małe poletko "chwastów" zanim miejsce zostanie wykorzystane pod warzywa. A na nim pyszna komosa biała, o której już pisałam wcześniej.




I jeszcze mieszanka sałat na cięty listek w skrzyneczce. Od kilku dni codziennie podjadam te pyszności, są chrupkie i soczyste. I się rozrastają, a ja ciągłym podjadaniem w sumie robię im przerywkę, hehe ;)


P.S. Dodałam też nowy gadżet "Obserwatorzy" pod "Moją listą blogów", aby Wam ułatwić dodawanie mnie do obserwowanych ;) Nie wiem jak wy, ale ja do tej pory robiłam to z pulpitu nawigacyjnego, zwyczajnie wpisując adres bloga. Pozdrawiam

10 komentarzy:

  1. Fajne rzeczy piszesz. Wszystko o warzywniakach czytam z zapartym tchem. Ja w tym roku pierwszy raz zrobiłam sama rozsady i jak na razie większość roślin pięknie rośnie po parapetach (nie mam jeszcze żadnego inspektu), a szpinak i rukolę wysiałam już w marcu i myślę, że tydzień dwa będę je jeść :D jestem oczywiście maksymalistką, więc wysiałam dużo za dużo. Niektórymi roślinkami obdzieliłam znajomych i starczy mi jeszcze na olsztyńskie nieużytki sztuki http://www.nieuzytkisztuki.pl/aktualnosci
    Pozdrawia ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przejrzałam, przepraszam że dopiero teraz. Bardzo ciekawa inicjatywa, fajnie by było jakby się rozrosła na większość Polski :) Ja najbliżej mam do Lublina, ale to i tak 2,5 godziny jazdy samochodem.
      Hehe, a z wysiewaniem mamy podobnie, wysiewam jak najwięcej, a potem się zastanawiam gdzie przesadzę i sobie pracy robię przy zakładaniu nowych grządek w środku maja. Przynajmniej tyle spokoju, że zawsze miejsce na nową grządkę znajdę i że to Sebastian obsługuje kosę i glebogryzarkę :P Choć z wyciąganiem resztek korzeni, grabieniem i wyrównywaniem ziemi też mam sporo pracy.

      Usuń
  2. Bardzo mnie zaintrygowałaś z tym podlewaniem. U mnie niestety straszny piach jest, więc nie jest lekko, ale chyba rzeczywiście trzeba dać szansę roślinkom rozwinąć konkretny system korzeniowy... No i świetny system segregacji nasionek. Ja też ambitnie podeszłam do tematu jak zaczęłam gromadzić na ten sezon, ale potem wszystko się posypało i jest wielki bałagan. Co tydzień - dwa wysypuję wszystko i wybieram nasiona na najbliższy czas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za leniwa jestem, żeby przebierać i szukać potrzebnych nasionek co kilka dni :P

      Usuń
  3. Wczoraj dostałam "Żyjący ogród";) Szkoda, że nie przed Świętami, bo miałam leniwe, a teraz to już chyba tylko kosztem nocy...
    Przydałaby mi się taka logistyka w nasionach, no ale każdy ma swoje sposoby. Warzywa mam podzielone na korzeniowe, liściowe i owocowe, a oprócz tego na zioła i kwiaty, ale żeby jeszcze z podzbiorami terminu wysiewu i miejsca, to już mnie przerosło. To znaczy, prawdę mówiąc, nawet nie pomyślałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ważne, że już masz. Książka naprawdę cenna :) Ja segreguję tak jak napisałam, a miejsce i sąsiedztwo oddzielnie już ustalam przed sezonem, ale jak za dużo czasu jest do siewu, to zaczynam zmieniać i kombinować i ostatecznie co innego wychodzi :P Staram się też wysiewać zgodnie z kalendarzem Marii Thun, ale nie zawsze daję radę, ze względu na inne obowiązki lub pogodę. Więc na kalendarz patrzę na końcu, ale zapisuję wszystkie dni siewu, co by potem sprawdzić jakie są różnice zależnie od terminu.

      Usuń
  4. Też sieję co mogę i wyrywam perzowi kawałki gleby. Ale ślimole...
    Zeżarły mi rzodkiewkę. Całą...
    Jak tak dalej pójdzie z pogodą to będzie jedna wielka kicha...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze robisz, powolutku i sukcesywnie ogród z czasem będzie się powiększał :) Na ślimaki mam jedna radę - nie podlewać. Przynajmniej tak w książce pisze i od długiego czasu nie miałam już problemu z nimi, chyba że po prostu mam szczęście ;)

      Usuń
  5. Ja też w zeszłym roku podlewałam pomidory bardzo słabo, a resztę warzyw jeszcze mniej właśnie kierując się tą zasadą. Nie wiedziałam niestety o tym podlewaniu w czasie "deszczu". Czasem podlałam po prostu jak było długo sucho, a potem żałowałam, bo np. dynie zatrzymały się w rozwoju na kilka tygodni i jak pierwszy przymrozek przyszedł w październiku, to zbierałam takie niewielkie owoce... I właśnie wydaje mi się, że to przez brak wody w przypadku dyni akurat. Ale chyba sobie tą książkę zażyczę na imieniny, bo brzmi ciekawie :) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cały czas poznaje coś nowego, ciągle trzeba bacznie obserwować, aby ewentualne błędy wychwycić. A czasami na coś ma wpływ kilka czynników i trzeba umieć je oddzielić, ale to nie zawsze przez jeden sezon się da. Mi na początku ciężko było tak całkiem zaprzestać podlewania, ale jak zobaczyłam, że można i rośliny nie usychają, to teraz staram się tylko kombinować z innymi czynnikami, aby lepiej rosły np. żyzność gleby, ściółka czy zostawianie "chwastów" i ich przycinanie jak zaczynają warzywa przerastać. Ciągle testuję i eksperymentuję z różnymi wariantami. Hehe, tak żeby ostatecznie jak najmniej pracy ogród wymagał ;)
      A ta książkę nie tak łatwo dostać, masz tutaj linki, gdzie oferty wydają się aktualne :)
      http://www.aukcje.fm/aukcja-5636232_%C5%BByjacy_ogrod__paungger_johanna_poppe_thomas.html

      http://purana.istore.pl/pl/zyjacy-ogrod.html

      http://www.gumtree.pl/cp-ogrod-i-majsterkowanie/mielec/zyjacy-ogrod-461158345

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...