piątek, 28 lutego 2014

Wybieg dla kur

Wczoraj przyszła nam kurierem zamówiona siatka leśna, którą wykorzystamy jako ogrodzenie wybiegu dla kur. A o moich wcześniejszych przygodach z ogrodzeniem wybiegu możecie przeczytać TUTAJ. Jest to ta sama siatka co poniżej na zdjęciu (już część wybiegu była nią ogrodzona i się naprawdę dobrze sprawdziła):


Ma ona wysokość 160 cm. Szerokość oczek to 15 cm, natomiast szesnaście oczek od dołu jest wysokich na 5 cm, kolejne trzy jest wysokich na 10cm, dwa na 15 cm i jedno u samej góry na 20 cm.
W poprzednim roku była ona już założona po części na wybiegu i się doskonale sprawdziła. A jej cena z aukcji to 3,80 zł za metr plus 25 zł przesyłka. Tania i wytrzymała. Myśmy ją, jak widać na zdjęciu, zamontowali na własnej roboty patyko-słupkach, które kilka sezonów dadzą radę wytrzymać, a i ogrodzenie łatwo przesunąć. A to dlatego, że dzielę wybieg na kwatery, aby kury zawsze miały coś zielonego na nim. Jako małe zabezpieczenie od dołu wykorzystaliśmy z jednej strony stare fundamenty po spalonej kilka lat temu stodole. U nas nie jest to takie ważne, gdyż sam wybieg znajduje się na terenie podwórka ogrodzonego drewnianym płotem. Co prawda ten płot stoi w wielu miejscach na słowo honoru, ale stoi ;) Inaczej musielibyśmy jeszcze dodatkowo zabezpieczyć siatkę przed podkopami wykonując wokół mały rów z kamieni lub betonu albo kupić wyższą siatkę i wkopać ją na około pół metra w ziemię.
Uważa się za minimalną przestrzeń około 5-10 m2 wybiegu obsiewanego na jedną nioskę. Jeżeli nie mamy tyle miejsca ile byśmy chcieli, to lepiej wybieg wybetonować i wysypać go piaskiem. Należy wówczas piasek ten zmieniać co kilka dni lub tygodni w zależności od grubości warstwy piasku i wielkości wybiegu. Należy też taki wybieg dezynfekować.
Drugą opcją przy zbyt małym wybiegu jest właśnie podzielenie go na kwatery i obsiewanie na zmianę, a gdy rośliny osiągną odpowiedni przyrost około 15 cm to dopiero wtedy wpuszcza się do wydzielonej kwatery ptaki.
O wybiegi trzeba dbać, gdyż czarne i zadeptane, z kałużami wody są siedliskiem pasożytów i rozsadnikiem chorób zakaźnych. Dlatego wybiegi niezadarnione w okresie wiosennym i letnim trzeba odkażać, co kilka tygodni zalewając je 10% roztworem wapna chlorowanego lub 5% siarczanem miedzi, po uprzednim usunięciu wierzchniej warstwy ziemi i kału. Można też posypać wapnem palonym w ilości 0,2 kg na 1 m2, zwilżyć wodą i obsiać po uprzednim przekopaniu.
Najlepsza na takie wybiegi  jest mieszanka traw i roślin motylkowych. Dobrze sprawdza się rajgras angielski, mietlica biała i kostrzewa czerwona, a z motylkowych lucerna. Dobry do obsiania jest też jęczmień, gryka lub owies oraz mieszanka tych zbóż z wyką lub peluszką. Dobra pielęgnacja wybiegu polega głównie na tym, aby nie tworzyły się czarne place i dołki. Takie miejsca trzeba wypełniać ziemią i podsiewać trawami oraz zabezpieczyć ramą z siatką, żeby kury od razu nie wyjadły nasion zanim urosną. Na wybiegu powinny być też drzewa lub krzewy, które  latem dają cień, chroniąc kury przed przegrzaniem.
Część powyższych informacji pochodzi z bardzo fajnej książki "Kury - chów pozafermowy" Mikulskich. Nie wiem czy książka ta jest jeszcze gdzieś dostępna, ja ją zakupiłam jeszcze podczas studiów w małej księgarni znajdującej się na uczelni. Jeśli ktoś na nią wpadnie to z czystym sumieniem polecam. Zawarte są w niej wszystkie potrzebne podstawy takiego chowu, zarówno niosek jak i brojlerów :)



A poniżej jeszcze taki tymczasowy mini wybieg dla dwóch kokoszek z pisklakami. Dla pisklaków się sprawdza, bo kwoka bez nich sama nie wyjdzie, mimo, że przeskoczyć by mogła ;)



piątek, 21 lutego 2014

Wschód słońca

Dzisiaj z samego rana wybrałam się w pole za podwórkiem, aby obejrzeć wschód słońca. Był piękny, chociaż nie aż tak kiedy jest czyste niebo. Dzisiaj z rana była lekka mgła.



Natomiast ostatnie dni spędzam na przycinaniu porzeczek. O ile z czarnymi łatwo idzie, to do czerwonych potrzeba większej siły, bo mają znacznie grubsze gałęzie. A krzaczki mają około 20 lat, i wątpię, aby wcześniej ktoś je przycinał.

Rządek czerwonej po przycięcięcu:



A tutaj rządek, który czeka na swoją kolej (ten u góry wyglądał tak samo przed przycięciem):


Pewnie i tak powinnam bardziej przyciąć, ale nie mam wprawy przy cięciu czerwonej, a czarną trochę inaczej się przycina. Teraz wycinam tylko uszkodzone, leżące i krzyżujące się gałęzie, a także te które prawie całkiem weszły na ścieżkę zagajając ją. Wolę przyciąć za mało i poprawić za rok niż za dużo na raz ;) Dzisiaj mam też od przycinania mały odpoczynek, gdyż dopadły mnie zakwasy rąk i nóg. 4 godziny pod rząd przycinania porzeczek to jak porządny aerobik czy fitness na świeżym powietrzu :D
Zmieniłam dzisiaj też wygląd bloga, mam nadzieję że nowy się spodoba :)

wtorek, 11 lutego 2014

Akinori Kimura i jego "Cudowne Jabłka"

Owocujące jabłonie Kimury





















Poniżej jeden z wywiadów jaki Kimura udzielił w sklepie z organiczną żywnością:

Hirosaki, prefektura Aomori
To było wiele lat temu, jednak sad Akinori Kimury pamięta też swój przełom.
57-letni Kimura wspomina jak po ukończeniu szkoły średniej zaczął pracować w firmie w Tokio, jednak po trzech latach po zawarciu małżeństwa wrócił do rodzinnej wsi Hirosaki i podjął się uprawy jabłoni. Ograniczony w stosowaniu pestycydów i nawozów sztucznych z powodu poważnych reakcji na skórze, które wystąpiły u jego żony.  Kimura zaczął stopniowo zmniejszać swoje uzależnienie od chemii z zamiarem jej całkowitego zaprzestania w przeciągu kilku lat.
Jednak jego drzewa nadal były podatne na choroby i owady, a przez 5 lat z rzędu nie udało się poprawić sytuacji. Dochód rodziny bardzo się skurczył, a sąsiedzi zaczęli przezywać Kimurę Porażką. Ich zadłużenie rosło. Para przestała ze sobą rozmawiać. Nie mogąc znieść więcej presji Kimura pewnego wieczoru postanowił popełnić samobójstwo. Wziął linę, aby się powiesić i poszedł w góry. Jednakże w świetle księżyca dokonał odkrycia, które go uratowało.Tam w górach rosły dzikie dęby, bez pomocy pestycydów i miały mnóstwo żołędzi. Były nimi przepełnione.
„Jeśli uda mi się odtworzyć to środowisko, to mi się uda” – tak wspomina swój sposób myślenia tamtej nocy podczas przemowy w sklepie organicznym w modnej handlowej dzielnicy Tokio.
Kimura zabrał się do pracy. Eksperymentował z różnymi rodzajami gleb, którą umieszczał w filiżankach do sake.  Wraz z notatkami przepisanymi na plecach, wziętymi z broszur od dostawcy lokalnej gazety, poszedł do biblioteki, aby dokładnie zbadać rodzime owady występujące na terenie jego sadu.
W ósmym roku jego starań jedno drzewo wytworzyło siedem kwiatów, a jesienią dało dwa małe jabłka. Następnej wiosny cały jego sad był pokryty kwitnącymi kwiatami jabłoni.  Kimura wzruszył się wtedy aż do łez, oglądając wspaniały krajobraz jaki tworzył ich sad.
Nie było już dłużej strachu przed szkodnikami w sadzie, który został przywrócony do naturalnej równowagi. Krople rozcieńczonego octu były wszystkim, co było teraz potrzebne w celu ochrony przed szkodnikami. Jego „pole chwastów” , które rosną wszędzie, dają też dodatkowy efekt zapewniając izolację i zatrzymywanie ciepła w glebie. Wszystkie chwasty są tylko raz koszone jesienią, aby  pomóc w nabraniu jabłkom smaku, jak i również koloru.
„Teraz jest tak każdego sezonu” – mówi Kimura z uśmiechem.
Przemysł rolniczy, który  doświadczył fali poprawy metod uprawnych, odkąd owoce, sadzonki i nasiona zaczęły być  importowane ze Stanów Zjednoczonych około 130 lat temu, stał się jednak podatny na choroby. Uprawa bez użycia pestycydów i sztucznych nawozów została uznana powszechnie za prawie niemożliwą.
Obecnie Kimura, który razem z jabłkami uprawia również ryż i warzywa w ten sam sposób, jest zajęty zleceniami wystąpień na terenie całego kraju, włączając w to spotkania w szpitalach i szkołach, a także za granicą w Korei Południowej i Tajwanie.

Kapusta wyhodowana przez Kimurę

















„Możemy tylko pomóc im się rozwijać. Oczywiście jabłonie mogą rosnąć same, ale my rolnicy jesteśmy tutaj, aby stworzyć im sprzyjające warunki do rośnięcia bez chorób” – powiedział Kimura podczas przemowy w organicznym sklepie spożywczym.
Umiejętności, których nauczył się Kimura wzbudziły szacunek eksperta takiego jak Fumio Yamauchi, który jest emerytowanym profesorem rolnictwa z Uniwersytetu Tohoku. Badał on „cud” metody uprawy jabłoni przez ponad 10 lat.
„Wspaniałe zdolności obserwacyjne Kimury wraz z jego pomysłowymi metodami, utorowały mu drogę do hodowli produktów rolnych, które są przyjazne dla środowiska i konkurencyjne na rynku światowym” powiedział Yamauchi, lat 75. „Jego metody są naukowo uzasadnione”.
Metody Kimury mają coraz więcej zwolenników wśród rolników. W tym:
Etsuo Sasaki, lat 61, który zrezygnował z kierowania firmą budowlaną w wieku 60 lat i rozpoczął uprawę jabłoni w mieście Toono, prefekturze Iwate, pod kierunkiem Kimury, będąc pod wrażeniem jednego z jego przemówień.
„Chciałem dramatycznie zmienić swoje życie. Kimura powiedział do mnie – uprawa jabłoni jest bardzo trudna. Jednak chciałem zweryfikować metody Kimury” powiedział Sasaki.
Niestety, uczeń także doświadcza porażek. W zeszłym roku były tylko małe jabłka,  po tym jak w lato drzewa zostały pozbawione prawie wszystkich liści.  W tym roku też sad Sasaki doznał szkód przez szkodniki i choroby, przechodząc przez te same trudności co Kimura. „ Moje jabłka są czymś więcej niż iluzją. Ale pewnego dnia chcę zbierać „cudowne jabłka” takie same jak mojego mistrza” mówi Sasaki.
Sen Kimury, aby produkty rolne były wolne od pestycydów i środków chemicznych jest możliwy.
„Chcę zmienić konwencjonalne myślenie rolników i dystrybutorów żywności, a także konsumentów” mówi Kimura. „ Byłem uznawany za dziwaka od trzech dekad. Ale mój sposób nigdy nie był niewłaściwy. Kultura rolnicza i żywnościowa w Japonii jest na skraju upadku. Dopóki żyję będę się mocno starał ukazać znaczenie rolnictwa i zdrowej żywności”

Oryginalny artykuł po angielsku można zobaczyć TUTAJ .
A poniżej kolejny artykuł, z którego przetłumaczyłam fragmenty o życiu Kimury i jego sposobach uprawy. W wersji angielskiej TU .

Kwitnące jabłonie Kimury



















Jak Kimura zaczął stosować uprawy naturalne?
Uprawę jabłoni rozpoczął w 1970 roku i w tamtym czasie stosował pestycydy i nawozy sztuczne w dużych ilościach. W tamtych czasach pestycydy pryskano ręcznie. Kiedy zdarzało się spryskać ręce lub twarz powodowało to tak poważne podrażnienia skóry, że odchodziła od ciała. Powstrzymując łzy biegł od razu do łazienki, aby zmyć pestycydy jak najszybciej po skończeniu pracy. Ponosząc znaczne obrażenia postanowił nigdy więcej nie używać pestycydów.
Na początku pracował nad zmniejszeniem ilości stosowanej chemii z każdym rokiem, co doprowadziło do zmniejszenia plonów, jednak przyniosło pewien zysk ze względu na mniejsze koszty  pestycydów. Wynik ten zachęcił go, aby spróbować uprawy całkowicie bez pestycydów i nawozów sztucznych. Wtedy też zrozumiał, że uprawa ze zmniejszoną ilością chemii a całkowicie bez niej jest całkowicie inna.
Natychmiast po przełączeniu się na uprawę wolną od chemii jego drzewa opadły z liści i wyglądały na martwe nawet latem, nie wytwarzając żadnych kwiatów wiosną. Brak kwiatów oznacza brak owoców. Jednak w obliczu tych trudności i przy braku dochodu nadal szukał naturalnych metod upraw.  Minęło ponad dziesięć lat zanim jego jabłonie wreszcie zaczęły owocować.

Kimura przeprowadził ciekawy eksperyment w celu zilustrowania bezpieczeństwa naturalnych upraw. Podzielił ryż do trzech butelek, pierwsza – z naturalnej uprawy, druga- tradycyjnej uprawy oraz trzecia – ryż z jednostki certyfikowanej uprawy organicznej. Nalał wody do butelek i zostawił je w ciepłym miejscu na dwa tygodnie lub dłużej. Wyniki były następujące: ryż z naturalnej uprawy sfermentował w ocet, z uprawy tradycyjnej zgnił wydając nieprzyjemny zapach i dość zaskakująco ten z organicznej certyfikowanej uprawy zgnił nawet szybciej niż ten z uprawy tradycyjnej.
Dlaczego ryż organiczny, który wydaje się bezpieczny zgnił tak szybko? Kimura spekuluje, że przyczyną może być niedojrzały kompost. Używając niedojrzałego kompostu prowadzi się do gromadzenia azotanów w roślinach.

Eksperyment z ryżem
























Kimura organicznemu rolnictwu zaleca stosowanie kompostu zawierającego krowi nawóz w pełni dojrzałej postaci, po przez fermentację trwającą od trzech do pięciu lat. Nawóz ten można uznać za dojrzały, jeśli wysypane na nim nasiona rzodkiewki wykiełkują i urosną. Stwierdził, że ryż i warzywa uprawiane z użyciem w pełni dojrzałego kompostu wykazały takie same wyniki jak te z uprawy naturalnej.
Rośliny pobierają azot, co jest niezbędne dla ich wzrostu. Dlatego wszystkie nawozy zarówno organiczne jak i chemiczne zawierają duże ilości azotu. Azot rozkłada się w glebie do azotanów, a te pobierane są przez rośliny. Chociaż użyteczne azotany mogą być szkodliwe dla ludzi: niemowlęta umierają na choroby krwi, które mogą być spowodowane przez połknięcie azotanów wraz z wodą pitną, po przez ich nadmierne spożycie. Tak więc ludzie stają się zaniepokojeni skażeniem gleby, wody i produktów rolnych przez azotany zawarte w nawozach.
UE wprowadziła normy bezpieczeństwa dla azotanów jakie mogą być zawarte w roślinach, do około 2500 ppm, jednak zmienia się to w zależności od pory roku i rodzaju warzyw. W przeciwieństwie do tego Japonia ma normy dla wody w kranach, a nie ma regulacji co do warzyw. Niektóre warzywa zawierają więcej niż 2500 ppm azotanów. Większość warzyw uprawianych metodą naturalną przez Kimurę zawiera mniej niż 500 ppm azotanów. Niektóre zawierają tylko kilka jednostek. 

W swoich wykładach lub książkach Kimura często mówi o warzywach jakby były ludźmi np. „ Pomyśl w jaki sposób możemy uczynić warzywa szczęśliwymi” albo „ Warzywa będą zadowolone, jeśli zrobimy to lub tamto”.
Kiedy zaprzestał stosowania pestycydów, jego jabłonie zostały osłabione, a nawet wydawały się martwe. Chodził od jednego drzewa do drugiego z prośbą, aby nie umierały. Czuł, że nie może rozmawiać z drzewami na poboczu drogi z obawy, aby nie przyciągnąć uwagi sąsiadów. Co dziwne, drzewa do których nie mówił ostatecznie umarły. Kimura twierdzi, że wszystko ma duszę. Prosi nas, aby wyrażać nasze uznanie dla roślin, które dają nam swoje owoce. Naturalne uprawy są wolne od pestycydów i sztucznych nawozów, ale również zawierają w sobie doświadczenie, wiedzę o rolnictwie, a bardziej niż cokolwiek ducha wdzięczności wobec natury. Natura zachowuje idealną równowagę poprzez różnorodność wielu stworzeń. A ludzie są częścią tej natury, która również ich utrzymuje przy życiu. Podejrzewam, że zakończymy generację chorób takich jak rak i alergie, z przyczyny używania pestycydów w celu eliminacji uciążliwych dla nas owadów i zanieczyszczenia ziemi poprzez stosowanie sztucznych nawozów w celu uzyskania wyższych plonów. 
Naturalne uprawy, dzięki którym ziemia odzyskuje naturalną równowagę poprzez produkcję dla nas żywności, uczą nas ducha wdzięczności dla przyrody. Kimura w swych uprawach dąży do odtworzenia naturalnego środowiska lasów, bez używania pestycydów, nawozów sztucznych oraz substancji organicznych takich jak kompost i obornik. Uważa, że takie środowisko wydobywa naturalną siłę roślin i pomaga im intensywnie rosnąć. Interwencja człowieka powinna być tak mała jak to tylko możliwe. Największy wysiłek polega na szczegółowej obserwacji natury i przygotowaniu odpowiedniego środowiska dla rozwoju roślin.
Kimura spryskuje jabłonie octem w celu zapobiegania chorobom. W celu ochrony gleby przed letnimi upałami i suszą nie sprząta zarośli. On kosi chwasty jesienią, aby pomóc rozpoznać jabłoniom zmieniający się sezon. To wzmacnia kolor i smak jabłek.
Uprawy naturalne opierają się na ustaleniu lokalnego klimatu, cech gleby i poszczególnych roślin. To utrudnia ustalenie stałej instrukcji dla wszystkich gospodarstw. Wymaga to obserwacji, doświadczenia, wiedzy i czasu. Nie jest to łatwe, ponieważ zajmuje dużo czasu, aby ustalić odpowiednie metody dla pewnego obszaru gruntów rolnych i poszczególnych upraw. Plony z upraw naturalnych to tylko 70 -80 % plonów z rolnictwa tradycyjnego. Jednakże kontynuacja takich metod jest opłacalna, ze względu na uprawę bezpiecznych warzyw, tylko z niewielkimi stratami spowodowanymi chorobami lub szkodnikami, bez stosowania nawozów i pestycydów, które trzeba by było kupić. Sieć rolników i sprzedawców produktów naturalnych upraw się coraz bardziej rozprzestrzenia, choć powoli.  Kimura ma nadzieję, że naturalne uprawy, które stosują ludzie w celu produkcji żywności rozprzestrzenią się na całym świecie.


Wybrałam te 3 artykuły, gdyż uznałam iż one najlepiej w skrócie ukażą Akinori Kimurę i jego metody uprawy. Książkę o nim opublikowaną po angielsku w 2010 roku przez Yoko Ono można przeczytać na http://imaginepeace.com/miracleapples . Dopiero jestem w trakcie jej czytania, ale naprawdę ją polecam :)

wtorek, 4 lutego 2014

Dokąd zmierza rolnictwo?

Celem wprowadzenia do upraw ekologicznych, które staramy się stosować przetłumaczyłam dla was dzisiaj krótki artykuł, który możecie przeczytać po angielsku TU. Będzie to też mały wstęp do bliższego przedstawienia wam Akinori Kimury. Niestety po polsku nic o nim nie znalazłam, więc przynajmniej trochę potłumaczę, żebyście mniej więcej wiedzieli o co chodzi. Mam nadzieję, że się to komuś przyda :) Tłumaczem też żadnym nie jestem, robię to amatorsko ;)

"Jabłka również mają uczucia"

W Japonii i innych krajach ludzie często myją owoce przed ich zjedzeniem. Dlaczego? Po to aby spłukać brud i owady? Albo mamy nadzieję wymyć wszystkie szkodliwe pestycydy?
Być może pytanie powinno brzmieć: czy naprawdę potrzebujemy tych pestycydów? Pionier w uprawie organicznej jabłek, Akinori Kimura, udowodnił, że nie potrzebujemy pestycydów.  Od lat nie jest w stanie wykonać wszystkich zamówień dla tych, którzy chcą posmakować jego owoców nazwanych  „ Cudownymi  Jabłkami”.
Gospodarstwo Kimury w Hirosaki, prefekturze  Aomori , odwiedziło tysiące ludzi zainteresowanych nauką jego sekretów uprawy. Regularnie udziela wywiadów w całej Japonii i mieliśmy szczęście usłyszeć  jeden z nich podczas Green Expo 2009, w dniach 4-5 lipca w Jokohamie.

"Świat pestycydów"
Dlaczego opowieść Kimury jest tak ważna? Być może słyszeliście, że ogólne średnie zużycie pestycydów spadło o 5% w latach 1990-2003 w krajach członkowskich Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (Organization for Economic Cooperation and Development, OECD). Jednak jak widać na wykresie trendy bardzo się różnią w różnych regionach świata. Odnotowano znaczące spadki na Węgrzech, w Holandii, Niemczech i Japonii, ale wzrasta w całej południowej Europie i Meksyku.
W przypadku krajów, gdzie zanotowano duży wzrost zużycia pestycydów główną przyczyną był wzrost produkcji roślinnej potrzebującej pestycydów. Z drugiej strony czynniki stojące za zmniejszeniem stosowania pestycydów są zróżnicowane, począwszy od spadku produkcji roślinnej, wzrost świadomości ekologicznej, zaostrzenie kontroli pestycydów, do wykorzystywania nowych ukierunkowanych pestycydów o niższych dawkach.
Niestety jednak, globalna produkcja pestycydów nadal rośnie z roku na rok. Ponadto, dość zaskakująco, średni udział powierzchni użytków rolnych w krajach OECD w ramach certyfikowanego organicznego zarządzania gospodarstwem jest nadal bardzo ograniczony - niższy niż 2%.
Według raportu z Japońskiego Ministerstwa Rolnictwa, Leśnictwa i Rybołówstwa (MAFF), odsetek upraw organicznych w Japonii jest bardzo mały - tylko 0,18% całkowitej produkcji w 2007 roku. Prawie połowa rolników w Japonii twierdzi, że przeszłaby do rolnictwa ekologicznego, jeśli pozwalałyby na to warunki. Wskazując, że nie jest łatwo przestawić się z rolnictwa konwencjonalnego na produkcję ekologiczną, ponieważ jest znacznie bardziej czasochłonna i kosztowna. Rolnicy skarżą się również na brak szkoleń dotyczących ekologicznych upraw.
Istnieje również pogmatwany związek pomiędzy rolnikami,  a Japońską Rolniczą Spółdzielnią (Japan Agricultural Cooperative, JA). Kazuhito Yamashita, były biurokrata z MAFF, wykazał, że ​​rolnicy tracą poparcie JA i są wykluczani, jeśli nie używają pestycydów i nawozów sprzedawanych przez JA. Dla większości japońskich rolników, to jest prawie niemożliwe, aby kontynuować prowadzenie działalności rolniczej bez wsparcia JA.
Ostatnio, pojawili się członkowie JA, którzy poważnie myślą o rolnictwie ekologicznym, więc miejmy nadzieję, że ich dążenia będą rozwijane przez Spółdzielnię.

"Silne jak dąb"
Mimo, że wolne od pestycydów rolnictwo jest uważane za możliwe dla prawie każdej uprawy, wydajność niektórych roślin, takich jak ryż, pszenica, soja, mandarynki, pomarańcze i rzodkiew „daikon”- spada o 20 do 35% bez pestycydów.
Jabłka poddane licznym modyfikacjom podczas hodowli, czyni je szczególnie podatnymi na choroby i owady. W rezultacie, można ponieść stratę wydajności nawet ponad 90% bez pestycydów, według statystyk podanych przez Japońskie Stowarzyszenie Ochrony Planety.
Pomimo tych wyzwań, Kimura z powodzeniem hoduje jabłka wolne od pestycydów i nawozów. Uprawę wolną od chemikaliów rozpoczął w momencie zatrucia się jego żony pestycydami. Na początku przejścia do metod ekologicznych  poniósł bardzo duże straty w dochodach. Jego gospodarstwo było na krawędzi upadku. Kimura wybrał się w góry, rozważając samobójstwo.
Na miejscu zauważył, że dzikie, wolne od pestycydów dęby zarośnięte były chwastami, a jednak rosły dobrze wydając mnóstwo żołędzi. Kimura pomyślał, że może spróbować tej „techniki” ze swoimi jabłoniami i zaczął pracować nad ożywieniem naturalnej ekologii na swoich polach. Wreszcie, dziewiątą wiosną jego jabłonie zakwitły ponownie.
Pola Kimury są teraz porośnięte chwastami, a ziemia jest ciepła nawet, jeśli głęboko kopać: tak jak gleby w górach. Mówi, że jego jabłonie, które mają głębokie korzenie, czują się szczęśliwie w tym środowisku.  W przeciwieństwie do tego, gdy Kimura jeszcze praktykował metody nie-organiczne, temperatura gruntu gwałtownie się obniżała zaledwie 10 cm w głąb, gdy pola były spryskane pestycydami i nawozami sztucznymi. Nasycenie pola pestycydami osłabia mikroorganizmy, a brak chwastów niszczy ekosystem. Im bardziej różnorodne chwasty, lepiej wyważona gleba.

"Koszty społeczne"
W naszej nowoczesnej epoce, ceny produkcji roślin gwałtownie wzrosły z powodu mechanizacji rolnictwa, technik hodowlanych oraz organizacji działalności rolniczej na dużą skalę, która wykorzystuje duże ilości pestycydów i nawozów sztucznych.
Przemysł chemiczny wydaje ogromne sumy na badania i rozwój pestycydów i nawozów sztucznych, ale niewiele się robi, aby zrównoważyć ponoszone koszty dla ekosystemów ludzkich i biologicznych.
Koszty te obejmują wyjałowienie gleby, gdzie zostaje pozbawiona swych naturalnych składników pokarmowych. Ponadto, wiele odmian roślin uprawnych  zostało celowo zmodyfikowanych tak, że jest im bardzo trudno rosnąć bez pestycydów.
Stosowanie pestycydów ma również wpływ na różnorodność biologiczną, zabijając wiele owadów, dobrych i złych, które razem pracują dla rozwoju naszych roślin. Ponadto, gdy są stosowane same pestycydy w określonym czasie i w określonych  ilościach, szkodniki rozwijają odporność na chemikalia, a zatem coraz to nowsze pestycydy są opracowywane i błędne koło się zamyka.
Mimo tych poważnych problemów, zwyczaje chemiczne przemysłu spożywczego nadal są kontynuowane. Podsumowując, nie tylko dla rolników  i ekosystemów, ale i dla naszego zdrowia też – czy nie powinniśmy oddać  "głosu naszym widelcom"?
Dość wyraźnie potrzebujemy bardziej oświeconych rolników jak Akinori Kimura i jego „Cudownych Jabłek” jako silne przykłady tego, co można osiągnąć.

Akinori Kimura w sadzie


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...