wtorek, 27 maja 2014

Pierwsza połowa maja

Mamy już prawie koniec maja, większość prac sadzeniowo-siewnych wykonana. A ostatnie sadzonki czekają jeszcze w doniczkach na wysadzenie. Najpierw trzeba więcej grządek glebogryzarką zrobić, bo jak się okazało wyszło mi trochę ponad 160 sadzonek-samosiejek pomidorów, które urosły w szklarni. A szkoda mi było je zmarnować, więc już rosną sobie w ziemi w polu za podwórkiem. O nich mam zamiar napisać oddzielnego posta wraz ze zdjęciami ;)  Słonko koło południa mocno grzeje, więc korzystam z niego aby napisać posta, majowego posta. Już prawie lato, sporo się dzieje i większość dnia spędzam na dworze. Czasem pamiętam też o aparacie i regularnie staram się zdjęcia robić, aby mieć co na bloga wklejać.
Cudnie jest wychodzić z domu i mieć taki widok przed oczami :)


Wejść z samego rana do szklarni, zobaczyć ile urosły własnoręcznie wysiane roślinki


zerwać (prosto z krzaczka? listka?) i od razu zjeść kilka listów sałaty


 przysiąść na ławeczce i powąchać goździki w doniczce :)



i oczywiście znaleźć też czas dla kiciusiów, które domagają się uwagi ;)



W maju kurki i kaczusie przeszły na druga część wybiegu. Do stadka dołączyło też 10 zielononóżek.


 Tutaj jeszcze na "starym":


A poniżej już na "nowym":



Jak widać na zdjęciu kurki różne i kaczusie dobrze się dogadują, a to dlatego że od samego początku pobytu u nas miały ze sobą kontakt wzrokowy. O czym pisałam w poście "Uzupełnianie stada" ;) Po prostu nie było strachu przed sobą jak się je połączyło razem w jedno stado, zaistniała tylko kwestia ustalenia hierarchii. A te młodsze kurki im bardziej rosną tym bardziej się "stawiają" tym starszym, ostateczna hierarchia się ustali dopiero wtedy jak wszystkie osiągną swe ostateczne rozmiary.
Z takich powiedzmy ciekawszych prac, w maju było jeszcze workowanie owsa i pszenżyta zmieszanego z żytem. Owsa w worku wychodziło 40 kg, a pszenżyta 50 kg. I tak się zworkowało, oczywiście dzięki męskiej pomocy ( ja tylko worki trzymałam :P ), 4 tony owsa i tona pszenżyta. Tyle poszło na sprzedaż, jeszcze trzeba będzie resztę co została dla kur, plus pszenżyto na jesienne sianie zworkować, zanieść do szopki i zrobić miejsce w spichlerzu na tegoroczne zbiory.

Na zdjęciu 75 worków owsa, czyli 3 tony:


Sypane ręcznie wiaderkiem i ważone na takiej oto wadze, która już ma z kilkadziesiąt lat:


Jeszcze na koniec majowy dmuchawiec. Prawie wszystkie mniszki już przekwitły, co mi przypomina, że wiosna mija i lato coraz bliżej :)


wtorek, 6 maja 2014

Pracowite dni

Dzisiaj z rana przymrozek był, o 6 rano było zero stopni i szron na trawie. A ile było w nocy to nie wiem. Na szczęście młodziutkie rozsady przetrwały w mojej nieogrzewanej szklarni, nawet świeżo wykiełkowane z nasion dalie. Prognoza zapowiada od jutra ocieplenie :) Ostatnie dni mijają mi bardzo pracowicie, większość dnia spędzam na dworze. Nawet Sebastian jak wraca z pracy pomaga mi przy różnych rzeczach. Główne zajęcia to sianie późnych nasionek (mniej odpornych na zimno), wysadzanie części roślin już do gruntu oraz szykowanie nowych grządek motyczką lub glebogryzarką, jak za bardzo zarosły. A także codzienne obowiązki, które jakby naturalnie wraz z wiosną przyszły ;) I jeszcze te zwykłe, jak dla kury domowej, czyli sprzątanie, pranie, zmywanie i karmienie wszelakich tutejszych żyjątek :P
Podczas majówki udało nam się wiele nadrobić. Nie ma to jak dobra współpraca w osiąganiu wspólnego celu :) Dzięki temu w niedzielę miałam nawet czas na moje pierwsze w tym roku ziołowe zbiory, które właśnie się suszą. Własnoręcznie, dobrze ususzone zioła mają nieporównywalną jakość do tych sklepowych, produkowanych na masową skalę w wielkoobszarowych uprawach, które są sztucznie nawożone i pryskane. A potem różni ludzie mówią, że zioła nie działają. Ale jak mają być skuteczne jak niewiele aktywnych substancji, po wszelakich mechanicznych zabiegach, w finalnym surowcu zostaje. Różnicę możecie zobaczyć tutaj. To właśnie Utygan przywróciła mi swego czasu wiarę w zioła. Nie, nie wiarę, po prostu pomogła mi doświadczyć na własnej skórze ich skuteczności i pełnych możliwości :)
A jak chcecie uzyskać więcej informacji to polecam również dwa ziołowe blogi, które znajdują się po prawo na liście. Są to rozanski.li i herbiness :) Może też jako rolnik, zacznę sprzedawać zioła na skup lub bezpośrednio klientowi ;) Na razie suszę różne zioła tylko na własne potrzeby.
Moje "poletko" jasnoty białej:


Jak widać, zachwaszczona, naturalnie rosnąca jasnota z tyłu działki, bez żadnych "podejrzanych" zabiegów :P




I koszyczek gotowy do suszenia :)



I mój drugi zbiór - glistnik jaskółcze ziele, który trafił w pęczkach pod sufit:



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...