czwartek, 26 czerwca 2014

Jak wyciosać łyżkę z drewna

Nareszcie znalazłam trochę czasu i inspiracji do rzeźbienia w drewnie. Największą inspiracją, takim przysłowiowym kopem było potrzymanie w ręce łyżki zrobionej przez Mamalinke LINK. A okazję do potrzymania miałam w niebieskiej chatce na końcu świata ;) Wyciągnęłam na światło dzienne kurzące się od kilku miesięcy pudełko z dłutami, które dostałam w lutym na urodziny od Sebastiana. I idąc za ciosem wyciosałam moją pierwszą w życiu łyżkę:


 W mniej więcej taki sposób:



 

Bardzo mi się podoba taki sposób obróbki drewna, bez imadeł, trzymając cały czas kawałek drewna w dłoni. Tak więc mam już ciekawe i wciągające zajęcie na godziny około południowe, jak słońce mocno świeci i jest upalnie. Po prostu chowam się do cienia pod drzewem i strugam :)  Oczywiście nie mam jeszcze takiej wprawy jak panowie powyżej i znacznie więcej czasu mi potrzeba. Na wystruganie i dopracowanie łyżki poświęciłam dwa dni, okupując to obolałą od trzymania narzędzi ręką.

Przybory, które użyłam do zrobienia łyżki oraz połówka kawałka topoli, z której powstała:


I efekt końcowy, po naoliwieniu :)


Jak na pierwszy raz jestem z efektu bardzo zadowolona :)))

wtorek, 24 czerwca 2014

Nadeszło lato

W ostatnim tygodniu kalendarzowej wiosny udało mi się wszystko co zaplanowane do gruntu wysadzić. Jeszcze będzie kilka siewów np. fasolki szparagowej na późniejszy zbiór, ale to za jakiś czas. Zostało mi jeszcze dosłownie kilka nadmiarowych sadzonek, które wykorzystam na jakieś obsadzenia wokół domu. Bardzo ładnie i obficie pokiełkowały mi w tym roku wszystkie nasionka. Dziękuję też za ich naprawdę dużą ilość Mamalince, szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że tak ładnie pokiełkują ;) Trochę zostawiłam sobie na przyszły rok, bo teraz nie zdążyłam im przygotować wystarczająco miejsca. Również i Gorzkiej Jagodzie za nasionka czarnych pomidorów i grochu na suche ziarno. Co prawda groch wysiałam z dużym opóźnieniem, ale bardzo ładnie wyrósł. Będzie dużo różności do próbowania i jedzenia. Fajnie jest tak nasionkami się wymieniać :)
W sumie tylko rzodkiewki i część cebuli mi się w tym roku nie udały, chyba złe miejsce im wybrałam. Mam nadzieje, że teraz już wszystko ładnie mi urośnie i obfite plony będą. Głównie pomidorowe, paprykowe, ogórkowe, dyniowe i kapuściane. Reszta będzie dodatkiem na spróbowanie, czyli miechunka, fasolnik, kiwano i z tych bardziej pospolitych - buraczki, ziemniaki i marchewka (jeszcze nad glebą trzeba popracować, warzywa korzeniowe malutkie mi rosną). Chyba wszystko wymieniłam, a jak zapomniałam, to pewnie i tak w którymś letnim poście wspomnę ;) A z owoców w tym roku zapowiada się urodzaj papierówki i jak zwykle porzeczek. Na chwilę obecną mam jeszcze pod dostatkiem sałaty, groszku zielonego i wszelakich ziół, a na dniach dojrzeje już do zbioru bób. Niech będzie, że wspomnę jeszcze o wspólnie z rodziną uprawianym zbożu - w tym roku tylko owies. No i tyle na temat moich dotychczasowych ogrodowych działań w skrócie. Teraz zostało mi pielenie, motyczkowanie, koszenie i podlewanie roślin pod folią i w doniczkach, a także dokładanie różnych resztek roślinnych na grządkach ze ściółką. Ale pogoda zrobiła się trochę chłodniejsza i jest to dla mnie teraz o wiele przyjemniejsze, jak ogrodowe zajęcia, które wykonywałam na przełomie maja i czerwca :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...