poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rabata kwiatowo-ziołowa

To mój pierwszy wpis w tym roku, więc życzę wszystkiego najlepszego tym, którzy odwiedzają mojego bloga :) Dziękuję Wam za to, że jesteście ;) Niech spełniają się marzenia :)
Pogoda jak pogoda o tej porze roku, kapryśna i nie zachęcająca do wszelakich prac na dworze. Prawie cały czas pada, na zmianę śnieg i deszcz albo razem, przy czym śnieg prawie od razu topnieje. Mimo to w styczniu było kilka całkiem ładnych, ciepławych dni, gdzie trochę prac na podwórku się zrobiło, głównie porządkowych i takich co przed bożonarodzeniowym śniegiem i przymrozkami nie zdążyło się zrobić np. schowanie ostatniego pociętego drewna do drewutni na przyszły sezon.
Tak więc większość czasu spędzam przeglądając informacje o wszelakich roślinach i planując nowy sezon, który zacznie się lada moment ;) Przeglądam też zdjęcia jakie zrobiłam w zeszłym roku i zastanawiam się jak to wszystko urządzić, aby w tym roku było jeszcze lepiej. Znaczy więcej pysznych warzyw i owoców, a także pięknych oraz zachwycających zapachem kwiatów. W zeszłym roku pierwszy raz w swoim życiu urządziłam sobie rabatkę kwiatowo-ziołową gatunków jednorocznych wokół szklarni foliowej. Kupiłam 3 sadzonki wysokich dalii oraz kilka korzonków zachowanych z poprzedniego roku, które na początku maja trafiły do gruntu:



Minimalnie nad ziemią wystawał tylko fragment po przyciętej łodydze. Sadzonki kupiłam w zwykłym markecie i wybrałam takie z widocznymi, malutkimi i zielonymi "kiełkami", aby mieć pewność, że korzeń jest żywy. Ale z dobrej firmy i bez tych kiełków korzenie są dobre. Ważne też aby nie były zbyt wyrośnięte te "kiełki", co mogłoby spowodować ich uszkodzenie przy sadzeniu.
Po sadzeniu grządka wyglądała tak:


Następnie dosadziłam własnoręcznie przygotowane sadzonki dalii zmiennej, astrów oraz różnych odmian bazylii. Wszystkie z nasionek wysianych w kwietniu w zimnej szklarni (znaczy takiej bez dogrzewania). Koło 20  kwietnia był mały przymrozek, jednak nie zaszkodził on roślinom, które od samego wysiania nie były rozpieszczane sztucznym ciepłem. Tak więc i owe sadzonki trafiły do gruntu koło 20 maja, mając do 10 cm wysokości. Wyglądało to tak:




Ta roślinka o fioletowych liściach i żółtych kwiatach to sałata Mizuna, wysiana wcześniej prosto do gruntu. Jak widać na zdjęciu staram się pielić jak najmniej :P Wysadzone sadzonki dali otuliłam siankiem z koszenia ścieżek, co się nawet całkiem dobrze sprawdziło - nie musiałam pielić rabatki, jedynie to co obok rosło, aby nie zagłuszyło pożądanych kwiatów. Po wysadzeniu tylko raz podlane sadzonki w gruncie były, potem ani razu ich nie podlewałam. A efekt był oszałamiający, gdy dalie zaczęły kwitnąć pod koniec lipca, a astry dołączyły się w sierpniu. I kwitły aż do października, znaczy pierwszych przymrozków nocą do -8 stopni.








Mieszanka astrów igiełkowych, a te drobne białe kwiatki to krwawnik pospolity, który sam się "wprosił" ;)

Kwiaty przyciągały też owady, nawet do jesieni:



Jesienią również zachwycały, może troszkę bardziej by mogły, gdybym nie postanowiła zebrać z nich nasion. Bo jak wiadomo regularne przycinanie zwiędłych kwiatów pobudza do tworzenia nowych.



Tak więc i w tym roku będę wysiewać astry i dalie, pokusiłam się też o zakup nasionek innych odmian tych kwiatów ;) Dla różnorodności, a także powiększenia rabatki kwiatowej lub założenia jej w innym jeszcze miejscu. A oprócz nasionek na początku listopada przy pomocy wideł powyjmowałam korzenie z ziemi, zaznaczyłam włóczkami w odpowiednich kolorach i ułożyłam na stryszku, aby przezimowały do wiosny w temperaturze 3-10 stopni. Mam nadzieję, że wiosną odżyją ponownie, aby zachwycać swym pięknem.

8 komentarzy:

  1. O ..i takie widoki lubie.Zaraz człowiek odżywa.Też chyba w tym roku posadzę dalie tylko z przechowywaniem nie wiem co będzie,ale warto spróbować.pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz tych wysokich, które były kupione jako kawałek korzonka, reszta wyrosła mi z nasionek. I to jeszcze kupionych po promocji, bo przeterminowanych ;) Więc te astry i dalie były poniekąd przypadkowe, ale spodobała mi się ich łatwość uprawy :) Bo kiedyś kupiłam na targu w doniczkach, już duże i kwitnące, i co trochę podlewać je musiałam, aby ładnie wyglądały. A jak się je ma "od początku" to ładnie się przystosowują do gruntowych warunków, jeśli miejsce i ziemia są odpowiednie. Jednak i na targu czasem warto kupić, jak jakaś odmiana wpadnie w oko, a na jesień zebrać korzonki na rozmnożenie ;)

      Usuń
  2. Miłe wspomnienie ciepłych dni. Ja idę na łatwiznę , sadzę tylko byliny, bo muszę mieć czas na robótki. Warzywnika i prawdziwych rabatek nie mam Dalie i astry uwielbiam. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygotowanie całej rabatki zajęło wiosną około 30 minut, a potem jak napisałam nic przy niej nie robiłam. No może trochę "chwastów" ścinałam czy odrywałam, ale to dlatego że większość z nich jest przysmakiem dla kur i kaczek ;) Jednak najwięcej ich było przy samej rabacie niż na niej. A przygotowanie rozsady w kwietniu, jeśli chodzi o same dalie i astry, jakie 5 minut. Też staram się wybierać, szczególnie kwiaty, które są jak najmniej wymagające. Jednak ogródek to moja pasja i hobby, a jego prowadzenie staje się mym utrzymaniem też, więc mam też czas na różne eksperymenty w tym zakresie ;) Również pozdrawiam

      Usuń
  3. Oj jak cudnie, ja już też planuję i planuję. Od przyszłego tygodnia zaczynam działać z sianiem warzyw i nie mogę się już doczekać pierwszych wschodów. :) Tak miło popatrzeć na lato na Twoich zdjęciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie popatrzę na Twoje ogródkowe poczynania ;) A obecny czas jest wspaniałym czasem dla wyobraźni ogrodników :)

      Usuń
  4. U mnie też plany, plany. Jeszcze większe niż rok temu. Wtedy szyki pokrzyżowało mi dostanie pracy (nie narzekam!) i zanim się przeorganizowałam, to już trochę za późno było. Ale teraz z góry wiem co i jak, więc musi być dobrze :) No i M. obiecał pomoc na początkowym etapie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I będzie dobrze ;) Chyba najtrudniej coś przeorganizować właśnie w trakcie temu podobnych, w pewien sposób nieoczekiwanych zmian w życiu. Podobnie miałam jak Mój dostał pracę na pełen etat i w pewnym momencie dom, ogród i zwierzaki zostały tylko na mojej głowie. Ale przynajmniej jak jakaś cięższa fizycznie praca się szykuje to mi pomaga :) Albo jak o coś poproszę ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...