sobota, 31 października 2015

Ogród po przymrozku i jesienne spacery

Co prawda ten decydujący przymrozek był 9 października, jednak pochwale się kilkoma zdjęciami ;) Gdyż świat po pierwszym, ścinającym rośliny przymrozku ma swój urok i piękno.




Po kilku kolejnych dniach:


I jeszcze zdjęcie z wczoraj:


Ziemia całkowicie posprzątana z resztek roślinnych będzie dopiero wiosną. Jakoś bardziej mi ten termin pasuje, a i różne żyjątka są z tego zadowolone ;) Może dołożę jeszcze tylko trochę ściółki z liści i słomy na zimę.
Przy płocie za to wciąż pięknie kwitną astry marcinki. Jest to wspaniała bylina, która co roku przyciąga pszczołowate i motyle:



Codziennie, jeśli pogoda pozwala, chodzimy też na spacery do lasu.





wtorek, 27 października 2015

Ziemniaki w słomie i sianie

W tym roku pokusiłam się o uprawę ziemniaków na dwóch wałach słomianych. Z efektu jestem zadowolona, choć pewnie gdyby nie dość suche lato to "pyrki" byłyby większe.
Zaczęło się od skoszenia jak najniżej suchej trawy, a potem ułożenia jej w dwa wały. Na nie poszło trochę przekompostowanego obornika kurzego i słomy. Każda warstwa miała około 10-15 cm, a ta najniższa ze ściętej trawy około 20 cm. Kiedy nadszedł odpowiedni moment w kwietniu, ziemniaki zostały ułożone na słomie i dodatkowo przykryte jeszcze resztkami suchej, ściętej trawy. A tym odpowiednim momentem na wysadzanie ziemniaków jest moment, kiedy mniszek lekarski zaczyna kwitnąć. Ostatnio bardziej zwracam uwagę na takie biologiczne terminy siania i wysadzania, niż czysto kalendarzowe. Jest to wiedza naszych babć i dziadków, która obecnie zyskuje coraz więcej zwolenników. Oczywiście trochę odchwaszczania było, ale bardzo niewiele, a i z wielką łatwością niepożądane rośliny wyrywało się z całym korzeniem. Małym błędem było przykrycie ziemniaków nierozdrobnionym sianem, gdyż ulistnione kiełki z trudem się przebijały na powierzchnię i trzeba było ręcznie je odsłaniać.
Tak to wyglądało w kwietniu i na początku maja:



W czerwcu:



Dla ukazania wielkości, obok konewka 10,5 l (to zdjęcie z końca czerwca)

W pierwszej połowie lipca ziemniaki zaczęły kwitnąć:




Bulwy ziemniaków przestają rosnąć wraz z zakończeniem kwitnienia, dlatego niektórzy ogrodnicy, aby wydłużyć ten proces obrywają kwiaty ziemniaka najdłużej jak to możliwe. Oczywiście młode bulwy można już w miarę potrzeb wykopywać wcześniej, ale będą one mniejsze. My swoje ziemniaczki wykopaliśmy w sierpniu. Wystarczyło ściągnąć uschnięte pędy i słomę i lekko zruszyć ziemię:

Młode kurki nam pomagały, zresztą cały czas przylatywały jak się gdzieś ziemię rozgrzebywało. Teraz są już połączone ze starszymi na wybiegu, więc tej możliwości nie mają ;)


A tak wygląda teraz ten kawałek ziemi, bez żadnego przekopywania. Czeka już prawie idealny na kolejne siewy:

wtorek, 13 października 2015

Udane plony

Bardzo cieszę się z tego roku, jest to już mój 4 sezon ogrodniczy. Nigdy przedtem nie zajmowałam się jakimikolwiek uprawami, poza niewielkim pomaganiem dziadkom, kiedy akurat u nich byłam w odwiedzinach. Tak więc jako amatorowi, w końcu udało się mi załapać jako takie podstawy i cieszyć się każdego dnia efektami swojej pracy, a także móc się nimi dzielić z innymi :)

Dzień przed przymrozkiem w zeszłym tygodniu :)
A teraz pochwalę się plonami, gdyż w poprzednim poście zamieściłam tylko widoki z szerszej perspektywy, z powodu ilości zdjęć jakimi chciałabym się z wami podzielić. Teraz też musiałam przebierać i wybierać, aby wybrać najciekawsze ujęcia i nie zarzucić was zdjęciami w nadmiarze ;)



sałata mizuna - przyjemny, lekko ostrawy smak

Kwitnąca mizuna jest całkiem dekoracyjna, a i kwiaty są jadalne

Groch na suche ziarno od Gorzkiej Jagody, okazał się też całkiem smaczny jako zielony groszek do podjadania ;)

Bób, już trzeci raz wysiewany z własnych nasion

Jeszcze kwitnący największy słonecznik, z którego korzystają trzmiele

Kalarepa i ogórek sałatkowy skierniewicki

Ogórek sikkim

Pomidorki różne, zaczęły być zbierane codziennie pod koniec lipca i owocowały aż do przymrozku w na początku października.


Dynia hokkaido, przepyszna zapiekana lub smażona, tylko z odrobiną soli, pieprzu i masełka. Jadalna wraz ze skórką
Dynia Mountaineer Hubbard, bardzo smaczna ze słodkawą nutką po zapieczeniu. Skórka również mięknie pod wpływem temperatury
Cukinia nimba - ta z przodu (45 cm długości) i ostatnia, i astra polka. Przez kilka tygodni, co tydzień był porządny gar lecza, hehe ;)
Szpinak nowozelandzki -zbiera się go na bieżąco po kilka listów (jak ma się dużo sadzonek) lub ścina kilka razy w sezonie,  rośnie aż do przymrozku
Kapusta kamienna głowa
I kapusta fioletowa, która zawiązała znacznie mniejsze główki, ale równie pyszne ;)

Wszystkiego było wystarczająco do podjadania, a punkt kulminacyjny przypadł na początek sierpnia. Był to szczególnie dobry rok dla pomidorów, rosły i owocowały jak szalone, jak i dla owsa i pszenżyta. A trochę słabszy dla ogórków i dyń, z powodu długich bezdeszczowych okresów . Jak pamiętacie - niczego nie podlewałam, oprócz kilku dawek na początku lata rozcieńczonej gnojówki z pokrzywy i żywokostu, z dodatkiem drożdży (dzięki pomysłowi Utygan). Popełniłam też dwa błędy, które dały mi się we znaki, i gdyby nie one, to plony - głównie pomidorów, mogły być większe. A mianowicie, za blisko siebie i bez odpowiednich podpórek i palików. Za rok sadzę pomidory minimum metr od siebie, i nawet jeśli jest napisane, że bez palikowania, to i tak spalikuję ;) Może uda mi się też wymyślić jakieś ciekawe podpory pod ogórki i dyniowate. W szklarni po pewnym czasie trudno było się już poruszać, mimo że to miały być odmiany maksymalnie do metra wysokie, a porosły ponad 160 cm (a i jedna dynia odmiany Butternut Tahitian puściła w sierpniu swoje pędy po całej szklarni, gdzie się tylko dało):



Chyba o wszystkim wspomniałam, przynajmniej jeśli chodzi o zdjęcia w folderze ;P Jeszcze o okopowych wspomnę - jak zwykle urosły mi karłowate, czyli marchewka, pietruszka, buraczki i cebula (jako część jadalna rosnąca w ziemi). A o ziemniaczkach napiszę oddzielny post, gdyż obrodziły całkiem dobrze, ale sadzone były w słomie i sianie ;) Jeśli już o niepowodzeniach mowa to całkiem nie udała mi się też fasola na suche ziarno, a szparagowa na szczęście na tyle, że do siewu na przyszły rok zabezpieczona jestem. I papryki tylko kilka sztuk udało mi się dosłownie na próbę zebrać.

W chwili obecnej czekają na wykorzystanie ostatnie dynie:


A i ostatnie zbiory - jesiennych jabłek (odmiana najsmaczniejsza po pierwszych przymrozkach) i orzechów, jeszcze trwają:



wtorek, 6 października 2015

Największa rabata

Dawno nie pisałam, aż nie wiem od czego zacząć. Chyba na początek dobrym pomysłem będzie przedstawienie największej rabaty, którą stworzyłam w tym roku na podwórku. Tak więc zaczęło się wiosną, od uruchomienia kosy spalinowej i glebogryzarki, potem zostały już tylko "ręczne"roboty - grabienie i wybieranie pozostałości korzeni, sianie, sadzenie, pielenie.



Pierwsza została posadzona sałata, której było już za ciasno na rozsadniku pod folią:




Prawda, że malutka? Ledwo ją widać na zdjęciach, gdyby nie mokre ślady na ziemi po podlaniu. Sałata była podlewana około 3 razy, zaraz po posadzeniu, gdyż kilka dni było bez deszczu i inaczej by zwiędła, a potem radziła sobie sama doskonale.
Ale najpierw kolejne ogólne zdjęcia "rabaty". Oto jak wyglądała w maju, już z wyznaczonymi grządkami i ścieżkami, które oznaczyłam za pomocą palików z przyciętych klonów i bzów:



Na przełomie maja i czerwca, już po powsadzaniu sadzonek i wysiewie bardziej wrażliwych na przymrozki roślin, wyglądała tak:




Jak widać sałata królowała, bardzo mi posmakowała ta odmiana, która ma delikatniejszy smak od zielonej, która wydawała się mieć więcej goryczki. Widocznie jeszcze nie trafiłam na smaczną, trafiającą w moje gusta, odmianę zielonej sałaty :P
To już drugi rok jak wysiewam tę bordową odmianę na cięty listek. A ze względu na to, że na cięty listek, to cieszyliśmy się nią do końca lipca, aż nie pojawiły się kwiaty i stała się całkiem gorzka w smaku. Została ona też z zamysłem posadzona tuż za ogrodzeniem wybiegu (nie za blisko, bo by ptaki dziobały przez oczka siatki), więc i regularnie była zrywana i rzucana na wybieg, jako smakołyk. Ptakom to nawet całkiem gorzka smakowała, więc ładnie można ją było na koniec przerzedzić i skarmić drób, aby na ostatnich zostawionych sztukach zawiązały się nasiona :)




Na "rabacie" zostały posadzone oprócz sałaty - dynie, cukinie, pomidory, kalarepa, szpinak nowozelandzki, jarmuż, zioła, kwiaty (jako obwód odgradzający warzywa od trawy) oraz posiane - fasolka szparagowa, fasola na suche ziarno, sałata mizuna. Pod koniec czerwca nareszcie zaczęła przypominać cos na kształt ogródka:






Nawet kotom paliki przypadły do gustu ;)


W pełni lata:







W chwili obecnej wygląda tak (świeżutkie zdjęcia sprzed 5 minut):




A niemal dokładnie rok temu wyglądała tak:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...